taki jest temat dzisiejszych wieczornych rozmów. tak jak wiele osób twierdzę, że program Krzysztofa jest nie tylko dla alkoholików. zapraszam więc wszystkich forumowiczów do podjęcia dyskusji na ten temat.
czy ja dochowuję wierności moim podstawowym celom?
bardzo trudne jest to pytanie, tym bardziej, jeżeli chciałbym być szczery odpowiadając na nie... po kilku minutach zastanowienia mogę powiedzieć, że raczej tak, mimo, że czasami nie jest to proste, że dużo łatwiej jest się poddać i na chwilę zapomnieć o tym, w co się wierzy, ja staram się zawsze pamiętać o tym, co jest dla mnie najważniejsze. pozostawanie wiernym temu co robię nie jest moja najmocniejszą stroną, jednak podstawowe cele i założenia, którymi kieruję się w życiu są niezmienialne i nie podlegają kompromisom.
z tymi celami to jest różnie ponieważ mi się wydaje że każdy człowiek podświadomie dąży do swego celu jedni robią to po trupach inni latami ale każdy coś chce osiągnąć najgorzej jest w tedy kiedy nie osiągniemy ich, coś jak taki amerykański film dziewczyna chce zostać sławną aktorką a kończy jako kelnerka w jakiejś spelunie gdzie stare dziady łapią ją za tyłek, najważniejsze to chyba spojrzeć w lustro i najlepiej powiedzieć udało się albo chociaż nie upadłem na dno, ale czy jesteśmy wierni swym celom przez cały czas na pewno nie każdy ma sceny w życiu które by najchętniej usunął, owe zdarzenia które gdzieś tam przekreślają jakąś drogę najważniejsze to nie palić mostów , no i druga sprawa wiedzieć co jest marzeniem a co realnym celem który można zrealizować i jeśli chodzi o mnie to jak zakładam jakiś cel to na pewno mogę go zrealizować byle zależał tylko od moich chęci i możliwość ponieważ pierw trza liczyć na siebie, a jak się czemuś nie jest wiernym to nie przetrwa to jeśli ktoś nie będzie swojemu partnerowi wierny to związek nie będzie dobry i raczej nie przetrwa tak jest ze wszystkim
Hmmm, to ja może trochę od innej strony. mianowicie, co jeśli w trakcie naszego życia te cele się zmieniaja, jeśli odkrywamy, że to o czym myśleliśmy do tej pory, nie jest najważniejsze. Z biegiem lat pojawiają się inne cele, ludzie odkrywają swoje nowe pasje, czy wtedy zaniechanie poprzednich priorytetów jest ich zdradą?
czy wtedy zaniechanie poprzednich priorytetów jest ich zdradą?
też fajne pytanie i tu chyba wiele zależy od tego czy te nowe cele nam służą czy nie bo jeśli ktoś z biegiem lat odkryje nowa drogę np. alkohol i za cel będzie miał urżnąć się co dzień to chyba nie tylko zdradził swoje pierwotne cele ale i zrobił sobie krzywdę natomiast jeśli tą nową drogą będzie np. wyjazd za granicę gdzie można godniej i lepiej żyć to chyba nie bardzo można to nazywać jakąkolwiek zdradą myślę że zdradzamy swe pierwotne cele tylko wtedy kiedy nowe mierzą niżej niż te pierwotne
Mogę powiedzieć, że moje pierwotne cele pozostają niezmienne i staram się je osiągnąć. Z czasem ulegają zmianie sposoby ich osiągnięcia. Człowiek cały czas się zmienia, dowiaduje się nowych rzeczy, poznaje nowych ludzi, a to wszystko ma wpływ na nasze postępowanie i postrzeganie tychże celów. Modyfikują się, niektóre stają się ważniejsze, a inne mniej ważne.
jeśli ktoś z biegiem lat odkryje nowa drogę np. alkohol i za cel będzie miał urżnąć się co dzień to chyba nie tylko zdradził swoje pierwotne cele ale i zrobił sobie krzywdę
Zgadzam się z Dani86, zmiana celów w życiu jest dobra wtedy, kiedy sobie w ten sposób nie szkodzimy.
Szkodzimy czy nie szkodzimy, to można ocenić dopiero z perspektywy czasu, bo wszystkie nawet najbardziej "kręte" ścieżki prowadzą nas do jakiegoś celu.
Co zaś do tego co powiedziała tyna1982- to ciekawi mnie cóż to za cele pierwotne, że się nie zmieniają- czyste ogólniki, czy może tak masz już sprecyzowany plany na życie?
Powiedziałabym, że ogólniki - praca, własne mieszkanie, rodzina. Zdaję sobie sprawę z tego, że to mało, cały czas nad tym pracuję, krok po kroku.
hmm...czasem ulegam ale w jakichs moich małych grzeszkach jak kazdy nie ma ludzi idealnych... ale podstawowe sztandarowe zasadymam i bede miał zawsze
