Tytuł: Tesserakt "The Unknown"
Zespoły: Tesserakt
Wytwornia:
Premiera: 07.12.2008
Data dodania: 28.01.2009
Oglądano: 1078

Recenzja:

Tesserakt tworzą gitarzysta, basista, perkusista oraz.. skrzypek. Żadnych wokali. Niby nic w tym dziwnego - takie formacje jak Ankh czy solowy projekt jej byłego członka, Michała Jelonka, już dawno udowodniły, że skrzypce i rock pasują do siebie idealnie. Jednak, gdy posłucha się "The Unknown", nie można powiedzieć, że zespół powiela schematy.

Na pierwszy ogień idzie kompozycja o niezwykle wymownym tytule. "Ultrarozpierdalator" może robić za wizytówkę twórczości zespołu. Jednocześnie jest to jedyny utwór na płycie, w którym panowie jawnie korzystają z cudzych kompozycji. W "Ultrarozpierdalatorze" jest wszystko: humor, dobra zabawa oraz częste i nagłe "zwroty akcji". Panowie uwielbiają się bawić muzyką, stąd przeplatają się tu różne znane - mniej lub bardziej przerobione - motywy (np. z Deep Purple, Dream Theater czy Metalliki) oraz autorskie pomysły zespołu. Dalej jest jeszcze lepiej. Każda kolejna kompozycja to mieszanka gatunków i stylów, a stwierdzenie "częste zmiany tempa" w ich przypadku oznacza, że tych zmian jest tak dużo, że aż trudno się ich doliczyć. Wszystko jednak jest niesamowicie spójne - jak dobrze skomponowana symfonia. Każdy instrument ma swoje miejsce na płycie i żaden nie dominuje nad innymi. Mam tu szczególnie na myśli skrzypce, które, gdy już występują, lubią w innych zespołach przejmować ster i odgrywać główną rolę. Dobrym przykładem będzie utwór "Mist", gdzie to skrzypce wygrywają motyw przewodni, ale świetne solo należy już do gitary.

Same techniczne sztuczki oraz doskonały warsztat to, mimo wszystko, za mało. Dlatego też, Tesserakt to przede wszystkim wspaniałe, niezwykle nośne utwory. Nie odejmuje im tego, ani ich długość (średnia to 7-8 minut), ani rozbudowana i urozmaicona forma. W każdym fragmencie zawarta jest przebojowość (ta dobra!), która pozwala się, zarówno ekscytować podczas metalowej "naparzany" ("Inferno"), jak i rozpływać w cudownej liryczności skrzypiec ("Battle Royale").

Album "The Unknown" - mnóstwo zachwytów i wszystkie jak najbardziej zasłużone. Mam nadzieję, że już wkrótce nazwa debiutu Tesserakt stanie się zupełnie nieaktualna, a chłopaki będą występować na największych scenach w tym kraju. Gorąco polecam!

1

Napisał(a): Hunter