Tytuł: Bloo
Zespoły: Lipali
Wytwornia: Front Music
Premiera: 25.06.2007
Data dodania: 31.08.2007
Oglądano: 1007
Recenzja:
Obrodziło nam w tym roku w udane wydawnictwa. Manic Street Preachers powrócili do swojej świetnej formy w nowym "Send Away The Tigers", Josh Homme ponownie udowodnił, że to on jest siłą sprawczą w Queens Of The Stone Age, a inny rockowo-industrialny indywidualista przeniósł swoich słuchaczy do alternatywnej(?) rzeczywistości i pokazał jak wygląda "amerykański koszmar" w "Roku Zero".
To zagranicą, a u nas? W Polsce pewne trio zrobiło nas na niebiesko.
Lipali to zespół wyjątkowy. Czemu? Bo składa się z samych doświadczonych muzyków, którzy mają dystans, zarówno do siebie, jak i samej muzyki. Nie boją się eksperymentować. Właśnie tego dowiedli na swoim najnowszym albumie, "Bloo". Już sama geneza tego tytułu potwierdza, że Tomasz Lipnicki, Adrian Kulik i Łukasz Jeleniewski to ludzie wyluzowani, o sporym poczuciu humoru. Wyjaśniam: Bloo (właściwie Blooregard Q. Kazoo) to imię niebieskiego stwora, jednego z bohaterów kreskówki "Dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster", emitowanej przez Cartoon Network. Stwór ten to niezwykle wyluzowany i skory do wygłupów jegomość, który nierzadko wpada na naprawdę szalone pomysły. Moim zdaniem, chłopaki nie mogli wybrać sobie lepszego tytułu.
"Bloo" to płyta z niezwykle dojrzałą muzyką, nadal zdecydowanie gitarową, przy czym już nie tak agresywną jak na "Pi". Zamiast hardcore'owo - grunge'owych riffów otrzymujemy o wiele więcej rockowych melodii, bardziej słyszalna jest sekcja rytmiczna, a i sam Lipa postanowił wokalnie nieco złagodnieć, pokazując pazur głównie w refrenach ("Uczniowie Czarnoksiężnika", "Runner"). Najlepszą wizytówką łagodniejszego oblicza zespołu na nowym albumie jest rozmarzona ballada "Sen O Lepszym Dniu". Przestrzegam jednak tych, którzy podejrzewają Lipali o cukierkowość - nic z tego. Tomek Lipnicki już za czasów Illusion pokazał, że jego teksty można zaliczyć do prawdziwej poezji, a żadna ballada w jego wykonaniu nie będzie banalną pioseneczką do nucenia przy goleniu. Utwór więc spokojnie się rozwija, a zamiast refrenów mamy sympatyczne mruczanki, by w połowie uderzyć w słuchacza mocnym riffem i klimatyczną solówką, która zdaje się nie mieć końca.
Jednak łagodność łagodnością, a panowie nie zapomnieli co to znaczy dołożyć do pieca. "Pod Kopułą Pamięci", "Trybun Ludowy" czy "Od Dechy Do Dechy" to tylko kilka z utworów, które rozpoczynają się naprawdę ostro i ciężko, dając na dzień dobry mocnego kopa. Za to rozpędzone "New One" i "Runner" to świetne kawałki koncertowe, przy których nie da się spokojnie usiedzieć, bo ciało samo rwie się do szaleństwa.
Wspominałem wcześniej o eksperymentach. Dwa najbardziej widoczne i słyszalne zarazem, to solo Leszka Możdżera w utworze "Trybun Ludowy" i "96" z udziałem Afronta. Szczególnie interesująco wypada ten drugi, który jest w całości rapowany, co mnie osobiście nasuwa jednoznaczne skojarzenia ze słynnym "Wojtkiem", choć temat w "96" jest o wiele bardziej poważny.
Właśnie, teksty. Nie będę się na ich temat rozpisywał, gdyż w nie po prostu trzeba się wsłuchać (zwłaszcza, że w książeczce dołączonej do płyty są jedynie ich fragmenty). Lipa dzieli się z nami swoimi uczuciami, obawami i marzeniami, co pozwala jeszcze mocniej wczuć się w muzykę.
Płytę wieńczy kawałek bonusowy - akustyczna wersja "Noża", Illusionowego klasyka, który wprawdzie w tym wykonaniu może i jakoś specjalnie nie zachwyca, ale stanowi dobre zakończenie dla doskonałego albumu.
To zagranicą, a u nas? W Polsce pewne trio zrobiło nas na niebiesko.
Lipali to zespół wyjątkowy. Czemu? Bo składa się z samych doświadczonych muzyków, którzy mają dystans, zarówno do siebie, jak i samej muzyki. Nie boją się eksperymentować. Właśnie tego dowiedli na swoim najnowszym albumie, "Bloo". Już sama geneza tego tytułu potwierdza, że Tomasz Lipnicki, Adrian Kulik i Łukasz Jeleniewski to ludzie wyluzowani, o sporym poczuciu humoru. Wyjaśniam: Bloo (właściwie Blooregard Q. Kazoo) to imię niebieskiego stwora, jednego z bohaterów kreskówki "Dom dla zmyślonych przyjaciół pani Foster", emitowanej przez Cartoon Network. Stwór ten to niezwykle wyluzowany i skory do wygłupów jegomość, który nierzadko wpada na naprawdę szalone pomysły. Moim zdaniem, chłopaki nie mogli wybrać sobie lepszego tytułu.
"Bloo" to płyta z niezwykle dojrzałą muzyką, nadal zdecydowanie gitarową, przy czym już nie tak agresywną jak na "Pi". Zamiast hardcore'owo - grunge'owych riffów otrzymujemy o wiele więcej rockowych melodii, bardziej słyszalna jest sekcja rytmiczna, a i sam Lipa postanowił wokalnie nieco złagodnieć, pokazując pazur głównie w refrenach ("Uczniowie Czarnoksiężnika", "Runner"). Najlepszą wizytówką łagodniejszego oblicza zespołu na nowym albumie jest rozmarzona ballada "Sen O Lepszym Dniu". Przestrzegam jednak tych, którzy podejrzewają Lipali o cukierkowość - nic z tego. Tomek Lipnicki już za czasów Illusion pokazał, że jego teksty można zaliczyć do prawdziwej poezji, a żadna ballada w jego wykonaniu nie będzie banalną pioseneczką do nucenia przy goleniu. Utwór więc spokojnie się rozwija, a zamiast refrenów mamy sympatyczne mruczanki, by w połowie uderzyć w słuchacza mocnym riffem i klimatyczną solówką, która zdaje się nie mieć końca.
Jednak łagodność łagodnością, a panowie nie zapomnieli co to znaczy dołożyć do pieca. "Pod Kopułą Pamięci", "Trybun Ludowy" czy "Od Dechy Do Dechy" to tylko kilka z utworów, które rozpoczynają się naprawdę ostro i ciężko, dając na dzień dobry mocnego kopa. Za to rozpędzone "New One" i "Runner" to świetne kawałki koncertowe, przy których nie da się spokojnie usiedzieć, bo ciało samo rwie się do szaleństwa.
Wspominałem wcześniej o eksperymentach. Dwa najbardziej widoczne i słyszalne zarazem, to solo Leszka Możdżera w utworze "Trybun Ludowy" i "96" z udziałem Afronta. Szczególnie interesująco wypada ten drugi, który jest w całości rapowany, co mnie osobiście nasuwa jednoznaczne skojarzenia ze słynnym "Wojtkiem", choć temat w "96" jest o wiele bardziej poważny.
Właśnie, teksty. Nie będę się na ich temat rozpisywał, gdyż w nie po prostu trzeba się wsłuchać (zwłaszcza, że w książeczce dołączonej do płyty są jedynie ich fragmenty). Lipa dzieli się z nami swoimi uczuciami, obawami i marzeniami, co pozwala jeszcze mocniej wczuć się w muzykę.
Płytę wieńczy kawałek bonusowy - akustyczna wersja "Noża", Illusionowego klasyka, który wprawdzie w tym wykonaniu może i jakoś specjalnie nie zachwyca, ale stanowi dobre zakończenie dla doskonałego albumu.
Utwory:
- CD
- Logon
- Pod Kopułą Pamięci
- Trybun Ludowy
- New One
- Sen O Lepszym Dniu
- 96
- Bloo
- Runner
- Uczniowie Czarnoksiężnika
- Od Dechy Do Dechy
- Jeżozwierz
- Logoff
- Bonus Track
Napisał(a): Six
Komentarze [4]

