Tytuł: Requiem - "Sleeping With Angels"
Zespoły: Requiem
Wytwornia:
Premiera: 03.03.2007
Data dodania: 03.03.2008
Oglądano: 1513

Recenzja:

Podczas słuchania ich muzyki bardzo wyraźnie nasuwa się jedno porównanie - Nirvana. Kto chce, ten przyczepi się do kopiowania stylu, odgrzewania czegoś co było, profanacji, ...sratatata! Moim zdaniem stawiać ich obok Nirvany jak najbardziej należy bo to co robią to nie naśladownictwo, a raczej swojego rodzaju namaszczenie. Najwidoczniej jest coś takiego w obrazie Katowic, kopalnie, złomowiska czy kamienice, co przyciągnęło tu cząstkę duszy Kurta. Odrodziła się ona i dumnie teraz rozpycha w dźwiękach muzyki Requiem.
Grunge, grunge i jeszcze raz grunge, bez żadnych domieszek i udziwniania to chyba największa zaleta tej płyty. Niezbyt skomplikowane zagrywki gitarowe układające się w melodie pasujące do tekstów i oczywiście wokal, który raz uspokaja wprowadzając słuchacza w przyjemne rozluźnienie, a zaraz potem z niesamowitą furią i wykopem stawia nas na baczność. Autentyczny przekaz czyli "something to believe in" oraz świetnie brzmiący głos Bernarda Kurzawy stawiają Requiem ponad innymi kapelami podążającymi podobną drogą. I dobrze, może wreszcie ktoś, obrywając glanem prosto w twarz, zastanowi się nad tym czego słucha.
Ale do rzeczy. "Sleeping With Angels" to porządnie wydany, nagrywany własnym sumptem materiał. Całe siedem kawałków, obok których nie można przejść obojętnie. Bo jest to płyta, która każdego dnia brzmi inaczej, dojrzalej. Świadczyć o tym może choćby fakt, że po wielokrotnym przesłuchaniu ciężko jest wybrać najlepszy kawałek. To, co chłopakom udało się zarejestrować trzyma się kupy i równa do najlepszych. Zapytacie, co może się nie podobać? Osobiście chciałbym, aby na kolejnej płycie znalazły się kawałki śpiewane wyłącznie po angielsku. Język ten, moim zdaniem, lepiej pasuje do stylu. To, czy mam rację pozostawiam już Waszej indywidualnej ocenie.
Gwoli podsumowania napiszę jeszcze, że kiedy 5 kwietnia 1994 Kurt popełnił samobójstwo, razem z nim, dla wielu, umarł grunge. Nikt jednak nie przypuszczał wtedy, że cząstka odrodzi się w Katowicach. Mam szczerą nadzieję, że ta iskra nieprędko się wypali bo po przesłuchaniu "Sleeping With Angels" niejednemu łza zakręci się w oku. Przypomnicie sobie, jak jeszcze kilka lat temu biegaliście we flanelowych koszulach, podartych jeansach i wbrew wszystkim i wszystkiemu staraliście się pozostać sobą.

1

Napisał(a): onan Komentarze [2]