Rozmowa z Adrianem Frelichem i Piotrem Sobaszkiem muzykami zespołu THD. - Data: 28.12.2008 - Ogladano: 1004

- Niedawno ukazała się płytka THD, ale w waszym przypadku trudno mówić o debiucie?
- Adrian Frelich: Faktycznie ciężko w moim przypadku i w przypadku Małego mówić o debiucie, aczkolwiek nie jest to album, czy też płyta. Jest to po prostu EP'ka promocyjna, którą chcemy coś zrobić i jeśli zrobimy to chcemy działać dalej.

- Co znaczy "coś zrobić"?
- Adrian Frelich: Jesteśmy na tyle starzy, że nie chcemy zaczynać od złej strony. Mamy swój plan działania, który chcemy wykonać. EP'ka jest profesjonalnie wydana i chcemy dotrzeć do profesjonalnych ludzi, którzy będą w stanie nam pomóc, zainwestować w nas i wtedy może coś się okaże. Nie interesuje nas zaszycie się w piwnicy i wypłynięcie Bóg wie kiedy? Mamy konkretny plan do zrealizowania, ale nie chcemy zdradzać tajemnicy.

- Piwniczne granie to macie już dawno za sobą. Obaj zaczynaliście jeśli dobrze pamiętam w CREMATORZE?
- Adrian Frelich: Tak.

- To były lata osiemdziesiąte...
- Adrian Frelich: W '88 graliśmy już Jarocinie, a w '86, albo '87 to była pierwsza poważna rybnicka kapela (śmiech).

- Później rozeszliście się - DRAGON, NECROPHOBIC...Po latach znowu razem. Ciągnie wilki do lasu?
- Adrian Frelich: Czy ja wiem, czy ciągnie? Odbyło się to naturalnie. DRAGON zakończył działalność w 1999 roku i do momentu THD nie robiłem nic. Wprawdzie byłem namawiany przez kumpli, ale nie zdecydowałem się na powrót. Tak złożyło się, że moja sytuacja życiowa trochę zagmatwała się i ponownie znalazłem się w Rybniku. Mały wykazał się zaangażowaniem w sensie kompozycyjnym i namówił mnie do zrobienia czegoś razem. Myślę, że wyszła całkiem fajna rzecz.
- Piotr Sobaszek: Ciężko znaleźć ludzi do grania w naszym wieku. Większość już zrezygnowała.
- Adrian Frelich: Mały jest takim człowiekiem, który zawsze coś robi. Nawet, gdy nie ma kapeli to i tak robi coś do szuflady. W którymś momencie zebrała się grupa ludzi, która chce razem tworzyć. Wiadomo, że kiedyś bycie w zespole znaczyło być kimś i to był jakiś cel życia. Dzisiaj niekoniecznie jest to cel życiowy - bardziej hobby. Natomiast, ciężko zebrać grupę ludzi, aby stworzyć zespół. Trzeba było trzech starych fiutów (śmiech) i dwóch młodych jeszcze nieopierzonych w graniu, aby coś fajnego powstało.

- Kompozycje THD to różnią się od poprzednich twoich projektów.
- Piotr Sobaszek: Z prostej przyczyny - im bardziej pracujesz nad jakimiś programami to więcej dowiadujesz się i odkrywasz nowe możliwości.

- No tak, ale stare naleciałości słychać - thrash, core, industrial...
- Piotr Sobaszek: Czekaj, bo zaczynasz błądzić. Muzyka jest dobra, albo zła i to wszystko. Mieszanie gatunków mija się z celem. Jeśli komuś ta muzyka będzie podobać się i słuchacz w jakiś sposób poczuje się lepiej, czy gorzej, ale odczuje to muzyka spełni swoje zadanie. Trzeba też powiedzieć, że wpływ na to co grasz ma to z kim grasz.

- Starzy kumple...
- Piotr Sobaszek: Innych sierot nie było (śmiech).

- Ktoś znajdzie coś dla siebie w muzyce inny w tekstach...

- Piotr Sobaszek: To co wokół widzisz jest kłamstwem. Jest to jedna wielka fikcja. Teksty THD są o "Bogu". Pierwszy mówi, że w jakiś sposób jesteśmy od czegoś uzależnieni. Kolejne są o tym w jaki sposób człowiek może być uzależniony i co uważa za Boga. Tego świata nie da się zmienić i nie ma co z tym walczyć, bo i tak nie dasz rady. Natomiast teksty muszą pasować do muzyki. Najpierw jest muzyka, a potem tekst. Niby powstają jednocześnie, ale wiadomo od początku jak to wszystko ma wyglądać. Całość ma ładnie zabrzmieć, a to co chcę przekazać to i tak przekazuję.

- Wspominałeś o hobby... Hobby to jest coś do czego dokłada się. Z drugiej strony istnieje jakiś tajny plan, czyli nie jest to granie dla grania?
- Adrian Frelich: Uprawiając jakiekolwiek hobby można mieć cel. Sklejając samolociki będziesz chciał zwyciężyć w zawodach, albo na jakiejś wystawie. Prawda? W muzyce jest tak, że można sobie jedynie coś zakładać. Naszym celem jest wydanie płyty nie za własne pieniądze jak było w przypadku EP'ki. Chcemy, żeby naszą działalnością zainteresował się wydawca, który wydałby płytę. Chcemy także zagrać parę fajnych koncertów i to są nasze cele.

- Obawiam się, że na razie was nie usłyszymy na żywo?

- Adrian Frelich: Nie chcemy grać po knajpach, gdzie jest obojętne, czy gra THD, ABC, czy XYZ. Ja wiem, czego chcę! Zagrałem w życiu trochę koncertów w tym duże koncerty i twierdzę, że granie w smętnych knajpach, gdzie nie ma odpowiedniego sprzętu nie ma większego sensu. Może nie uda się tego zrealizować, ale chciałbym, aby THD zagrało parę dobrych koncertów. Natomiast, jeżeli zagramy w małych knajpach to musi być przyzwoity sprzęt. Nie chcę kaszany i grania na Bóg wie czym, że nikt nie wie o co chodzi.

-To może powrót pod skrzydła MMP?
- Adrian Frelich: Gdyby pojawiła się taka możliwość to pomimo, że były jakieś tarcia... Życzyłbym sobie trafić do MMP. To byłoby najlepsze co mogłoby zdarzyć się. Pieniędzy wielkich z tego nie będziemy mieli i każdy o tym wie. Jeżeli coś zarobimy to będzie na fajną imprezę. Chcemy po prostu zabawić się. To ma nas cieszyć.
- Piotr Sobaszek: ...aby moi kumple coś w życiu przeżyli, dobrze bawili się i zrozumieli, że życie nie polega tylko na zarabianiu pieniędzy.

- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękujemy.

1

Napisał(a): mim