Orbita Wiru - wywiad - Data: 29.12.2008 - Ogladano: 1265


2009 rok już tuż tuż. Wiele osób wiąże z nim wielkie nadzieje. Wiele oczekuje, że będzie lepiej niż jest obecnie. Wśród nich znajdują się także muzycy Orbity Wiru, którzy już 12 stycznia przedstawią nam swoje najnowsze dzieło "Relikwiat", o którym jak i o kilku innych rzeczach opowiedział kapitan statku O.R.P "Orbita Wiru"- Serwat.

A: Historia Orbity z waszej strony internetowej kończy się na 2004 roku. Czy naprawdę przez te 4 lata nie wydarzyło się w Waszej historii nic wartego odnotowania? Żadnych przełomowych momentów, zmian składu?
Serwat: Witam wszystkich Antyportalowców! Historia Orbity Wiru po roku 2004 toczy się oczywiście dalej, a jej szlak usłany jest różami i gównem wszelakim. Zdarzyło się wiele rzeczy emocjonalnie pięknych dla muzyka, zdarzeń, które zapisują się w świadomości człowieka w dziale "zwycięstwo", ale miało miejsce też wiele rzeczy, o których chciałoby się zapomnieć. Były rozstania z kolejnymi członkami zespołu, uzewnętrzniały się paskudne, skrywane dotąd, cechy natury człowieka, nałogi uniemożliwiały koncertowe i międzyludzkie funkcjonowanie zespołu... pozostała niechęć, która jednak z czasem wygasa - czas goi rany, to mądra sentencja. Taka właśnie jest brutalna codzienność zespołu rockowego, Orbita Wiru, nie jest odosobnionym przypadkiem, ale nie jest też wykładnikiem.
Jako, że jestem autorem pierwszej części dosyć obszernej historii zespołu do czerwca 2004 roku, poczuwam się do odpowiedzialności uzupełnienia jej do czasów nam współczesnych. Wydanie nowej płyty i mentalna stabilizacja składu zespołu będą temu sprzyjały. Są nowi ludzie (Kacper Klonowski - gitara, Maciek Walencik - bębny), nowa siła do działania, prostsza forma, lepiej to wszystko zorganizowaliśmy i napieramy do przodu. Ze starego składu zostałem tylko ja, ale trzeba zaznaczyć, że Orbita Wiru cały czas funkcjonowała, a ludzie przychodzili i odlatywali - zmiana składu nie odbyła się na zasadzie: wszyscy out, są nowi lepsi na wasze miejsce. Rozstania i zmiany są integralną częścią scenariusza życia, trzeba zatem robić swoje i cierpliwie czekać na lepszy, właściwy czas dla każdego z nas.

A: Jaka będzie ta nowa płyta, czym będzie się różniła od "Wiru Sfery"? Czy ciągle będzie na niej można usłyszeć "sentimentalcore"?
"Relikwiat" - nasz nowa płyta różni się pod wieloma względami od poprzedniczki.
Jest to rockowo-alternatywny cios z głośnych, prosto brzmiących gitar, śpiewanie stało się bardziej ekspresyjne i mocniejsze, jak mniemam, w swym wyrazie i brzmieniu, a utwory to mocno zagrane piosenki, szczere i niewydumane, ale nie prostackie. Odbija się w nich echem metalowa przeszłość kompozytorów, ale przez to, że staliśmy się bardziej dojrzali, otwarci dźwiękowo i zarośnięci, muzyka zawarta na płycie przybrała bardziej eklektyczny wymiar mocy. Bez etykietek, bez szufladkowania. Słyszycie to od człowieka, który każdej nowej płycie oprócz jej tytułu nadaje nową definicję stylu. Jaka ona jest teraz: "Alternative Loud Music", czyli głośna muzyka będąca alternatywą dla każdego stylu do jakiego spróbujecie ją przyporządkować, a w uproszczeniu to zupełnie normalny, rockowy lot.
"Wiru Sfera" - nasza poprzednia płyta (pierwsza oficjalnie wydana) była swoistą kompilacją czterech sesji nagraniowych, nagrywanych na przestrzeni czterech lat, w zmienionych składach i trzech różnych studiach nagraniowych. Niezmienni byli gitarzyści i wokalista, natomiast dwa razy zmieniali się bębniarze i basiści. Stanowi ona zatem przekrój twórczości Orbity Wiru począwszy od jej zarania i jest przez to bardzo obfita w muzykę i ciekawa.
"Relikwiat" - obecnie wydawana płyta (premiera 12 stycznia 2009) jest płytą, do której materiał powstawał nieco ponad rok, nagrana została w jednym miejscu (Studio X), przez jednego realizatora (Szymon Czech) i w jednych składzie muzycznym. Wniosek nasuwa się nieubłagalnie, iż jest ona bardziej spójna brzmieniowo i kompozycyjnie, a przez to bardziej stylowa.

A: Czego się po niej spodziewacie?
Chwały wiecznej teraz i zawsze... Super by się stało, gdyby była ona naszym biletem do formy funkcjonowania zespołu, która nie jest związana z ciągłymi inwestycjami z życia pozamuzycznego. Mimo niewymiernych emocjonalnie korzyści płynących z faktu usłyszenia swojej piosenki w radio, pochlebnych recenzji odebranych z ust ludzi po koncercie i innych bezcennych dla twórcy dowartościowań, do spełnienia planów organizacyjnego rozwoju zespołu potrzebne są fundusze, których często nie ma. Lepsze warunki koncertowania, obecność menadżera z prawdziwego zdarzenia, lepsza gaża za koncerty są związane z obecnością zespołu w mediach, które kreują publiczność i często są źródłem wszelakiej wiedzy o zespole. Zatem liczymy na to, że "Relikwiatem" zainteresują się ludzie ze stacji radiowych, portali internetowych, muzycznych stacji telewizyjnych, a za ich pośrednictwem ludzie słuchający muzyki dowiedzą się, że taka płyta jest w sklepach, a Orbita Wiru gra wartościową muzę.

A: Czy można liczyć na jakąś większą trasę koncertową w Waszym wykonaniu po ukazaniu się płyty?
Nasza działalność koncertowa nie przybierze, póki co formy trasy koncertowej, będziemy starać się występować często, aby pokazać ludziom na żywo to, co nagraliśmy w studio. Chcemy także, aby utwory z nowej płyty zaczęły pojawiać się w radio i żeby wytworzyła się w ludziach pewna wewnętrzna presja zobaczenia Orbity Wiru na koncercie.
Inną sprawą jest olbrzymi nakład pracy, jaki trzeba włożyć, aby zorganizować trasę koncertową, czego mogłem doświadczyć jako współorganizator zeszłorocznej edycji "Hellride Tour 3". Teraz jest czas dopieszczania wszystkich spraw produkcyjnych związanych z wydaniem płyty, w momencie, kiedy trafi ona do sklepów ruszamy z koncertami i mamy nadzieję Was na nich zobaczyć.

A: Jak wyglądał proces twórczy i nagraniowy "Relikwiatu"?
Kompozycyjnie materiał powstawał w czasie prób na bazie pomysłów przygotowanych w domu lub pochodzących z niedalekiej przeszłości. Wstępne wersje utworów nagrane na próbach przesłuchiwałem do znudzenia podróżując samochodem, wyciągając więcej lub mniej trafne wnioski, po czym dokonywaliśmy zmian aranżacyjnych i znowu poddawane to było kolejnym samochodowym przesłuchaniom. W momencie, kiedy kompozycja była w 90% gotowa zaczynałem pisać tekst dumając bacznie, czy jego tematyka będzie pasowała klimatycznie do dynamiki i atmosfery utworu.
Część pomysłów powstała tuż po wydaniu "Wiru Sfery" pod wpływem konkretnych wydarzeń w 2006 roku ("Choose like Zinedine Zidane"), niektóre kończyliśmy na chwilę przed wejściem do studia. Tak było z coverem "Noc komety" wykonywanym dotąd przez Budkę Suflera, który został zinterpretowany przez nas dosłownie parę dni przed wyjazdem do studia.

A: Co za pokrętna metafora kryje się za widniejącym na okładce otwieraczem do wina? Czy to on jest tytułowym "Relikwiatem", czy może coś innego. No i dlaczego?
Relikwiat to zmyślony symbol, godło wyimaginowanego narodu, a fakt że ma on formę odwróconego na wspak otwieracza do wina, stanowi też pewną narodową symbolikę :-) Tytułowy utwór "Godło Relikwiat" jest beznamiętną narracją godła na temat narodu, którego jest symbolem, treściwą i dość krytyczną charakterystyką społeczeństwa. Nie padają odnośniki, nazwy, wszystko jest domyślne, tak aby autor tekstu nie został podany do sądu o zniesławienie wartości narodowych :-) Poza tym, tak jest ciekawiej i mam nadzieję, unikamy banału, metafory zaś pobudzają wyobraźnię i nie biją w twarz dosłownością, choć nie unikam w tekstach również dosłowności.

A: Singlem promującym płytę jest "Choose like Zinedine Zidane". Jesteś fanem piłki? Co myślisz o zachowaniu Zidana w jego ostatnim meczu ?
Wydawało się nam, że będzie to najlepszy utwór na pierwszy strzał, może to z powodu czystości przekazu zawartej w tytule, może uraczyła nas chwytliwość refrenu, ale opierając się na zdaniu ludzi, którzy tą płytę już słyszeli, utworem singlowym wybrana została "Moja mała furia".
Co do dalszej części pytania, to nie reprezentuję klasycznego modelu pasywnego kibica piłkarskiego, który zna terminy meczów, rankingi i składy drużyn, wie o transferach piłkarzy i zmianach trenerów, a mecze ogląda przed ekranem w sposób emocjonalnie impulsywny. Ja mecze oglądam rzadko, ale show, jakim jest finał mistrzostw świata w piłce nożnej zawsze, ze względu na napięcie i emocje towarzyszące widowisku. To skłoniło mnie do obejrzenia pożegnalnego meczu Zinedina Zidana, piłkarza-osobowości, króla fairplay, który zakończył swoją karierę dla jednych w kontrowersyjny sposób, dla mnie odszedł od zawodowego uprawiania sportu w wielkim stylu, broniąc godności i pokazując jak wielką ma charyzmę. Po całym tym zajściu wymieniliśmy się sms-owo, z chłopakami z Orbity, a ich treść brzmiała:"Król". Efektem i podsumowaniem tego zajścia jest utwór "Choose like Zinedine Zidane" zawarty na płycie "Relikwiat".

A: Nie jesteście pierwszymi, którzy sięgnęli po postać Francuza w swojej muzyce. Słyszeliście album " Zidane - A 21st century portrait" Mogwai? A może widzieliście film, o tym samym tytule, który jest zapisem meczu pomiędzy Realem Madryt a Villareal, w którym to kamera cały czas śledzi piłkarza Realu Madryt?
Filmu nie widziałem, ale muszę go obejrzeć. Soundtrack do tego filmu, skomponowany przez Mogwai, jest piękną, klimatyczną muzyką instrumentalną, ale w żaden sposób nie mogę sobie przypasować nastroju muzyki Mogwai do dynamiki widowiska piłkarskiego. Obejrzę obrazek to pogadamy. Różnica między Orbitą Wiru, a Mogwai w odniesieniu do postaci Zinedina Zidana jest taka, że oni dostali propozycję (zlecenie) zrobienia muzyki do filmu, a nas zainspirowało samo zajście z udziałem Zidana, jego postawa, charyzma i bezkompromisowość, co zaowocowało spontaniczną, dynamiczną rockową pieśnią pochwalną.

A: Na Waszym najnowszym albumie pojawia się też utwór dedykowany Wiedźminowi. Znacie tę postać z literatury, czy tylko z gry?
Dostaliśmy propozycję od wydawcy gry "Wiedźmin", aby nagrać utwór inspirowany głównym tematem muzycznym gry, pomysł spodobał się nam i stworzyliśmy "Demons away" - utwór w rycersko-pompatycznym klimacie , trochę odbiegający stylistycznie od tego co gramy. Jego lekka odmienność nie przeszkadza całości, wręcz ubarwia naszą nową płytę.

A: Czemu ten utwór nie znalazł się na płycie "Wiedźmin - Muzyka inspirowana grą komputerową"? Ja po usłyszeniu "Demons away" nie mogłem się od niego przez bite dwa dni oderwać i szkoda, że nie znaleźliście się na tej płycie.
Wersja, którą przedstawiliśmy wydawcy gry "Wiedźmin" była to wersja demo i prawdopodobnie ta niewystarczająca jakość nagrania wpłynęła na podjętą przez niego decyzję. Rok później, przy okazji reedycji gry, ponowiliśmy propozycję umieszczenia utworu "Demons away" na oficjalnej stronie gry "Wiedźmin" dysponując już nagraniem ze studia nagraniowego. Spodobało się i "Demons away" jest odtąd dostępny w dziale "audios" oficjalnej witryny gry.

A: Można liczyć na pojawienie się w lirykach "Relikwiatu" jeszcze jakichś innych postaci z popkultury?
Tytułowy "Relikwiat" jako godło i symbol fikcyjnego narodu można by postrzegać, jako postać masowego uwielbienia, postać popkultury, ale jeżeli masz na myśli konkretną, istniejącą w świadomości ludzkiej postać to nie ma już więcej ikon na tej płycie.

A: A co z "żywymi"? Pojawią się na nowym albumie jacyś goście spoza składu Orbity?
Intro i outro płyty stanowi temat grany na gitarze, a ja wymyśliłem sobie, że powinien jej akompaniować akordeon. Jako, że Marcin Kiełbaszewski, właściciel "Studia X", w którym nagrywaliśmy płytę skończył akademię muzyczną właśnie w klasie akordeonu, został spacyfikowany przez nas do zagrania partii akordeonu, czym wytworzył bardzo fajny klimat lekkiej zadumy.
Innymi gośćmi na płycie były moje dzieci Janek i Martyna, które zaśpiewały początkowy fragment w utworze "Tłum tempo". Tekst śpiewany przez nich ma dosyć dojrzałą i refleksyjną treść, a dziecięce głosy w niepokojąco przytłaczający sposób kontrastują z ciężarem wyśpiewywanych słów. Po zakończeniu nagrań bałem się, żeby bachory nie zaczęły śpiewać tego w przedszkolu :-)

A: Czy myślicie nagrać jakiś klip do nowej płyty? Czy uważacie, że miałby on szansę na ukazanie się gdzieś poza Youtube?
Klip oczywiście będzie i sądzę, że nie jeden. Tydzień temu ukończyliśmy zdjęcia do teledysku "Moja mała furia", teraz rozpoczął się montaż, potem będą tworzone grafiki, a na końcu postprodukcja. Sam nie wiem jak to będzie wyglądało, ale jestem wewnętrznie spokojny bo, reżyserem jest Kamelka Zduńczyk przy wsparciu jej męża Guliwera, całości zaś dopilnowuje nasz bębniarz Maciek (Walencik) pochodzący z rodziny o filmowych tradycjach. Teledysk ma być gotowy do początku lutego, czyli wszystko jest prawie zsynchronizowane z datą premiery.
Następny pomysł na teledysk dotyczy utworu "Pieśń ku czci mych miejsc", którego tekst mówi w zdecydowany sposób o obyczajowości naszej stolicy. Kiedy zaczniemy go realizować nie wiadomo, zresztą pomysłów jest wiele, mało zaś czasu na ich realizację.
Gdy teledysk będzie gotowy, będziemy się starać umieścić go w ramówkach stacji muzycznych, przy założeniu, że będzie on emitowany po godzinie 22., na pewno będzie można go zobaczyć również w wielu miejscach w internecie.

A: Płyta ukaże się nakładem Serwat Art Factory. Czy myślałeś może kiedyś, żeby wydawać pod tym szyldem zespoły inne niż Orbita Wiru?
Dostawaliśmy już propozycje od zespołów dotyczące wydania płyty, otrzymywaliśmy materiały demo, lecz póki co, ograniczamy się do publikacji własnej twórczości. W momencie, kiedy nabierzemy trochę więcej wiedzy i doświadczenia na temat rodzimego rynku muzycznego, być może zdecydujemy się na powiększenie katalogu o kolejnych artystów.

A: Zakładam, że promocją zajmujecie się sami. Czy w związku z tym w jakiś sposób zrozumieliście politykę innych wydawnictw płytowych? :-)
Moment wydania płyty jest to początek promocji tego wydawnictwa, a jak potoczy się droga promocji sami do końca nie wiemy. Na samym początku zyskaliśmy dwóch mocnych patronów medialnych, którzy dadzą nam dobre wsparcie na start. Trzeba będzie dobrze wykorzystać ich siłę promocyjną, a potem należycie wykorzystywać pojawiające się możliwości. Nie wiem, czy zrozumieliśmy politykę wydawania płyt, na pewno uczymy się na błędach popełnionych przy okazji poprzednich publikacji, a lata grania w zespołach rockowych i zmagania się z niedoskonałościami i formą polskiego showbizu również daje wiedzę i uczy nas, jakie prawa rządzą rodzimą fonografią.

A: Czytając wywiady z Wami zauważyłem, że dużą wagę przywiązujecie do oprawy koncertów. Czy naprawdę uważacie, że to aż takie ważne przy muzyce jaką gracie, że nie wystarczy: wyjść, zmieść wszystko co się rusza energetycznym koncertem, po czym umyć ząbki i grzecznie iść spać? :-)
Koncert musi być widowiskiem promującym zespół, którego przeżycie sprawiło satysfakcję zarówno publiczności, jak i artyście. Jeżeli zajdzie przy okazji pozytywna interakcja pomiędzy zespołem, a publicznością - mamy sukces, miłe wspomnienia i obopólną chęć zobaczenia się ponownie. Jeżeli organizacja koncertu poparta jest odpowiednimi funduszami na tak niezbędne rzeczy, jak profesjonalna oprawa świetlna i odpowiednie nagłośnienie, wtedy możemy spodziewać się koncertu, który zapadnie w ludzkiej pamięci. I o to właśnie chodzi.

A: Czym dla Was jest muzyka i jej granie? Kasy z tego chyba jakiejś ogromnej nie macie, co to w takim razie jest? Hobby? Nie lepiej zbierać znaczki, albo hodować pelargonie?
Muzyka, tworzenie jej i granie z ludźmi w zespole jest to moja pasja, której przez wiele lat nie udało mi się wyrzucić ze świadomości, pomimo, że jak każdy człowiek w pewnym momencie poszukiwałem innego stylu życia. Jeżeli pasja zaczyna w pewnym momencie przynosić pieniądze i jesteś w stanie utrzymać siebie i rodzinę, mogąc jeszcze zainwestować w życie to sytuację tą nazywam spełnieniem. Człowiek bez pasji jest wegetującym robotem - znam paru takich i współczuję im z całego serca.

A: Na koniec chciałbym oddać głos Wam. Chcielibyście coś przekazać czytelnikom antyportalu i tym samym Waszym potencjalnym słuchaczom?
Dziękujemy Wam za przeczytanie tego wywiadu, a co za tym idzie chęć poznania Orbity Wiru. Mamy nadzieję, że spodoba się Wam to co nagraliśmy, a nasza nowa płyta "Relikwiat" będzie częstym gościem w Waszych odtwarzaczach. Mam nadzieję, że teksty piosenek Was zaciekawią i dadzą do myślenia. Odwiedzajcie naszą stronę internetową (www.orbitawiru.osx.pl) i do zobaczenia na koncertach. Szczęśliwego, nowego, 2009 rocku.

A: Dzięki za wywiad.

1

Napisał(a): kosa