Relacja z koncertu zespołu MyOwnFreedom w ToTu - Data: 21.04.2009 - Ogladano: 506
Miejsce: klub To Tu w Siemianowicach Śląskich
Data: 19.04.2009 r.
Koncert kapeli MyOwnFreedom był pierwszym od dłuższego czasu, o którym mogę powiedzieć, że naprawdę podobało mi się to, co usłyszałem. Jednak jak wiadomo "life is brutal", więc coś musiało nie wypalić i zepsuć zabawę. Owym feralnym elementem była publika, której po prostu zabrakło, tak więc występ rozpoczął się dla zaledwie dziesiątki osób, jednak z czasem grono słuchaczy się powiększało.
Panowie grają bardzo energetycznego rocka, który nawet jeśli nie porywa wszystkich do zabawy pod sceną, to przynajmniej zmusza do wybijania rytmu ręką lub innymi członkami ciała. Nie mogę doczepić się do tego, że zabrakło kontaktu z publiką z tej prostej przyczyny, że nie było to możliwe, ale (o ile nic mnie nie ominęło) nazwę kapeli znam wyłącznie z plakatu, gdyż muzycy przyszli, zagrali co mieli do zagrania i sobie poszli. Tak więc w ciągu około półtoragodzinnego występu miałem przyjemność wysłuchać takich kawałków jak np. Modlitwa, My Freedom, On the parade of gods, czy Woda i ogień. Miłym zaskoczeniem była możliwość usłyszenia coveru grupy TSA pt. Wyciągam swoją dłoń, który spokojnie może konkurować z oryginałem. Po tym jeszcze padło 1000 słów w niecałe 3 minuty i chociaż wokalista wyrzucał z siebie wyrazy z prędkością karabinu maszynowego, to założenia z tytułu raczej nie spełnił. Pod koniec występu na sali było już ponad 30 osób i choć zespół zbierał się powoli do drogi, nowo przybyli domagali się bisów tak uparcie, że w efekcie udało im się wynegocjować, aż trzy dodatkowe kawałki.
Jak już zostało powiedziane zespół MyOwnFreedom gra naprawdę dobrą muzykę, więc pozostaje mieć nadzieję, że następne spotkanie odbędzie się w bardziej sprzyjających zabawie warunkach.
Na koniec kilka zdjęć panów, których nie odstraszył nawet brak słuchaczy:
http://picasaweb.google.pl/Bartuc666/MyOwnFreedomWToTu#
Data: 19.04.2009 r.
Koncert kapeli MyOwnFreedom był pierwszym od dłuższego czasu, o którym mogę powiedzieć, że naprawdę podobało mi się to, co usłyszałem. Jednak jak wiadomo "life is brutal", więc coś musiało nie wypalić i zepsuć zabawę. Owym feralnym elementem była publika, której po prostu zabrakło, tak więc występ rozpoczął się dla zaledwie dziesiątki osób, jednak z czasem grono słuchaczy się powiększało.
Panowie grają bardzo energetycznego rocka, który nawet jeśli nie porywa wszystkich do zabawy pod sceną, to przynajmniej zmusza do wybijania rytmu ręką lub innymi członkami ciała. Nie mogę doczepić się do tego, że zabrakło kontaktu z publiką z tej prostej przyczyny, że nie było to możliwe, ale (o ile nic mnie nie ominęło) nazwę kapeli znam wyłącznie z plakatu, gdyż muzycy przyszli, zagrali co mieli do zagrania i sobie poszli. Tak więc w ciągu około półtoragodzinnego występu miałem przyjemność wysłuchać takich kawałków jak np. Modlitwa, My Freedom, On the parade of gods, czy Woda i ogień. Miłym zaskoczeniem była możliwość usłyszenia coveru grupy TSA pt. Wyciągam swoją dłoń, który spokojnie może konkurować z oryginałem. Po tym jeszcze padło 1000 słów w niecałe 3 minuty i chociaż wokalista wyrzucał z siebie wyrazy z prędkością karabinu maszynowego, to założenia z tytułu raczej nie spełnił. Pod koniec występu na sali było już ponad 30 osób i choć zespół zbierał się powoli do drogi, nowo przybyli domagali się bisów tak uparcie, że w efekcie udało im się wynegocjować, aż trzy dodatkowe kawałki.
Jak już zostało powiedziane zespół MyOwnFreedom gra naprawdę dobrą muzykę, więc pozostaje mieć nadzieję, że następne spotkanie odbędzie się w bardziej sprzyjających zabawie warunkach.
Na koniec kilka zdjęć panów, których nie odstraszył nawet brak słuchaczy:
http://picasaweb.google.pl/Bartuc666/MyOwnFreedomWToTu#
Napisał(a): Bartuc
Komentarze [0]
