Wywiad: Kuba Winiarski z Metanoi - Data: 11.05.2009 - Ogladano: 1009

Paweł Grzegorczyk to przy nim pikuś. Przewodzi jednemu z najciekawszych zespołów ostatnich lat, a jednocześnie mało znanemu szerokiej publiczności. Mimo to, udało mu się zorganizować festiwal, który przyciągnął uwagę nie tylko mediów, ale przede wszystkim fanów rocka na Śląsku i z okolic. Rozmowa drogą mailową z wiecznie zagonionym gitarzystą Metanoi, Kubą Winiarskim.


II edycja Browar Rock Festival za nami. Jak wrażenia?
Wspaniała rockandrollowa impreza. Zespoły, gwiazdy i zaproszeni goście naprawdę stanęli na wysokości zadania. Oczywiście, był problem z zachowaniem i brakiem zdrowego rozsądku u jednego z muzyków zespołu głównego, ale, poza tym panem, wszystko inne wspominam bardzo dobrze. Myślę, że tak powinny wyglądać rockowe festiwale - atmosfera, luz i totalny muzyczny lot!

Skąd wziął się pomysł na Browar Rock Festival?
Pomysł był mój. Zawsze marzyłem o festiwalu rockowym. Prawdziwym - bez poklepywania po plecach znajomego z telewizji, bez sponsora, którego syn gra i też chciałby wygrać konkurs. Festiwalu, który jednoczy scenę rockową, gdzie muzycy są traktowani jak muzycy, więc mają zapewniony superprofesjonalny sprzęt naglośnieniowy, światła, opiekę techniczną, profesjonalne jury, nawet możliwość noclegu, posiłek itp. Myślę, że się udało. Jednak nigdy nie byłoby to możliwe, gdyby nie główny organizator, sponsor i opiekun całego festiwalu, czyli szew Piwiarni Żywieckiej, Grzegorz Zwierzyna, któremu bardzo dziękuję. Sądzę, zresztą, że nie tylko ja, bo naprawdę wielu ludzi przez dwa dni mogło zakosztować prawdziwego rockandrollowego klimatu.

Co nastręczyło ci najwięcej problemów przy współorganizacji festiwalu?
Hmm... "Hej, Kuba! Ja cię znam. Dałoby się wejść za darmo? Załatwiłbyś mi wejściówkę?" i tak dalej, i tak dalej.

Porozmawiajmy teraz, o tym, co dla Kuby Winiarskiego - muzyka najistotniejsze, czyli o Metanoi. 17 kwietnia ukazał się minialbum "Epi", który jest pierwszą płytą w waszym dorobku. Jednak jako zespół gracie już bardzo długo, prawda?
Powiem tak: nazwa Metanoia istnieje już osiem lat, ale, tak naprawdę, czuję, że mam zespól - przez duże "z" - od dwóch. Po prostu: ludzie, wspólna praca i konkretne efekty. Co do "Epi", nie jest to nasze pierwsze wydawnictwo, ale na pewno pierwsze przemyślane. Zagrane tak, jak być powinno i brzmiące tak, jak ma brzmieć profesjonalny materiał. Oczywiście, patrząc na obecny skład, jest to pierwsze wspólne dzieło.

Co sprawiło, że dopiero teraz pojawił się wasz debiutancki materiał?
Graliśmy dużo koncertów, szukaliśmy studia, które ma to "coś". No, i miał to być materiał przemyślany, łączący nowe rzeczy ze starszymi, tak, aby stanowiły jeden spójny element, a do tego potrzebny jest czas.

Masteringiem "Epi" zajął się Tom Coyne, człowiek - co tu dużo mówić - ze sporym doświadczeniem i bogatym dorobkiem. Jak doszło do waszej współpracy z nim?
Nagrywaliśmy większość materiału w Red House Studio, w którym realizatorem jest Piotr Mędrzak. Jakimś cudem, ma on możliwość masteringowania zmiksowanych kawałków w Sterling Sound Studio w USA, gdzie pracuje właśnie Tom Coyne, no i udało się, i brzmi to cudownie!

Jednym z utworów na płycie jest przeróbka "Norwegian Wood" The Beatles. Dlaczego akurat ta piosenka?
Zaprzyjaźniony z zespołem znany sitarzysta, Tomek Osiecki sprowokował nas do podjęcia tego wyzwania, a, że większość z nas bardzo ceni The Beattles - stało się. Czy nam wyszło, to już ocenić możecie sami.

Przed wywiadem dla MuzzoWizji, pan prezenter scharakteryzował waszą muzykę jako "melodyjny rock z elementami wszystkiego, co dobre w muzyce gitarowej". Czy nie prościej byłoby powiedzieć po prostu "grunge"?
Gramy muzykę rockową i tylko ten termin nam pasuje. Mówiono już, że gramy brit, grunge czy stoner. Ha! Nawet ktoś powiedział, że Tomek ma wokal jak Janis Joplin, więc...

Zatem, zaprzeczyłbyś, iż to dźwięki z Seattle są dla was największą inspiracją?
Mam na półce jakieś 500 płyt - nie sądzę, żeby scena Seattle miała aż tyle do powiedzenia. Ostatnio, to chyba Johnny Cash, The Cult i Pati Smith wybili nam korki. Chociaż, istotnie, gdzieś tam głęboko siedzi w nas "Badmotorfinger" i "Ten".

Wiem, że upieraliście się przy Tomku jako wokaliście Metanoi. Jak go poznaliście i co zrobiło na was tak duże wrażenie?
Tomka "znalazłem" przypadkowo u kolegi na imprezie. Kolega puszczał nam polskie gitarowe granie i w pewnym momencie wyciągnął "Minimax.pl II", i... usłyszałem Tomka - gościnnie śpiewał z zespołem Che!. Odpadłem. Najpierw ja, a potem chłopaki z zespołu. Ale początki mieliśmy bardzo trudne. Byliśmy i jesteśmy zespołem zdyscyplinowanym i robiącym większość rzeczy po pewnej analizie. Tomek jest totalnym przeciwieństwem zdania "wszystko po kolei". Jednak to jeden z najlepszych wokalistów jakich znam, dysponujący nieprzeciętną barwą i siłą głosu, i cóż, od czterech lat regularnie dwa razy w miesiącu jest na próbach, a przyjeżdża z Warszawy do Żywca (400 km).

Jak wygląda proces twórczy w Metanoi?
Pracujemy wspólnie, budujemy utwory, razem się kłócimy o dynamikę i razem stawiamy kropkę nad "i". Co do tekstów, to za opisywanie rzeczywistości odpowiedzialny jest Tomek i ja.

Epi Tour trwa. Gdzie będzie można was zobaczyć i posłuchać?
W najbliższym czasie zawitamy, m. in. do Sycowa i do Wrocławia, zagramy również na Festiwalu Góra Rocka. W Legnicy wystąpimy w ramach Drum Battle, a w Tomaszowie Lubelskim na Przeglądzie Zespołów Alternatywnych, oraz damy dwa koncerty w Warszawie. Potem wrócimy do Żywca, gdzie będziemy supportować Golden Life. Trasę kończy nasz koncert w Stereo Krogs w Łodzi. Więcej dowiecie się na naszej stronie: www.metanoia.pl. W imieniu całego zespołu Metanoia zapraszam wszystkich na naszą trasę koncertową promującą "Epi". Dziękujemy redakcji Antyportalu za wywiad. Live forever!

1

Napisał(a): Six Komentarze [0]