Wywiad z zespołem None - Data: 29.07.2009 - Ogladano: 662


Oj trochę czasu minęło zanim ten wywiad się zmaterializował. Przeprowadziłem go w październiku, spisałem z dyktafonu w związku z problemami technicznymi w styczniu, a Demolka do dziś nie odesłał mi autoryzacji. Uznałem więc, że wszystko jest z nim ok. Nie ma co chłopakom zawracać głowy, dużo przejść mieli od tego czasu, a zawartość rozmowy się chyba tak od tego czasu bardzo nie zdezaktualizowała. Rozmawiałem głównie z Demolką, a swoje trzy grosze wtrącali też Bartass i Michau.



AntyPortal: Niedawno mieliście dziesięciolecie. Jak wspominasz te 10 lat? Więcej było momentów dobrych, czy złych?

Demolka: Znaczy się miałem tremę większą niż przy pierwszym koncercie.

AP: Na tym koncercie, z okazji dziesięciolecia? Ale dlaczego?

D: No bo to jest 10 lat. Występowaliśmy w roli headlinera. Zespoły, które grały wcześniej, graliśmy z nimi lub nie. No i wiesz, ładna atmosfera, ale trzeba było podnieść poprzeczkę jeszcze wyżej, no i wiesz jak to jest ciężko czasami.

AP: I udało się?

D: Udało się (śmiech). Wygraliśmy, 75 do 50 dla nas.

AP: Po dogrywce, czy wszystko wyjaśniło się w regulaminowym czasie?

D: Nie, było 17 piosenek non-stop.

AP: Nowy album to świetna robota. Zaskoczyły mnie czyste wokale. Przez pierwsze kilka przesłuchań zdawały mi się być zupełnie "od czapy", po kilku następnych jednak spodobały mi się i nawet zacząłem je sobie nucić. Czy myślisz, że mogliście stracić jakichś słuchaczy przez to, że nie dali Wam tej drugiej szansy, którą dałem Wam na przykład ja?

D: Wiesz, powiem Ci z mojego punktu widzenia. Dla mnie "od czapy" byłoby gdyby w tych piosenkach pojawił się chórek Mazowsza. "Od czapy" jest symfonia i Metallica. Tutaj wszystkie te rzeczy są przemyślane i wszystko to siedzi, nie? Ja nie wiem teraz, czy ktoś chce tego posłuchać dłużej, czy słucha dwa kawałki i wyrzuca to. Wszystko co jest dobre i ma większy smak, wymaga większego zaangażowania. Rozumiesz? Czasami rzeczy, które wpadają szybko, szybko wypadają. Wiem, bo sam słucham muzyki. Czasami na przykład słucham sobie czegoś, co wchodzi mi od razu, a dwa miesiące później już nie ma dla mnie w tej muzyce nic. A coś, co czasem wchodzi dłużej, staje się dla kogoś bardziej ciekawe, więcej wymaga taka muzyka

Bartass: Ja wiem o co Ty pytasz, Ty pytasz o te śpiewane kwestie.

AP: Tak, te śpiewane kwestie.

B: To Ci odpowiadam, kurde. Płyta ma godzinę materiału, a śpiewanych kwestii jest łącznie trzydzieści sekund. Nie wiem o co w ogóle chodzi ludziom, bo coś tam do nas trafia, że za dużo śpiewania i tak dalej.

AP: Ja nie mówię, że za dużo. To bardzo fajnie brzmi.

Miau: W porównaniu do poprzednich płyt to nie ma śpiewania. Na poprzednich płytach było śpiewanie.

D: Black Star była cała śpiewana.

AP: Ja wiem, ale tu chodzi o to, że jest: darcie, darcie, darcie, a tu nagle pojawiają się czyste wokale i nie jest to jakieś płynne przejście tylko po prostu jest z growlu złamana...

B: Chłopak darł ryja i się zmęczył.
(śmiech)

D: Wiesz, taki jest pomysł, że tak te piosenki aranżowaliśmy w jakimś stopniu i stwierdziliśmy, że nie jest to coś, co boli nas bardzo mocno, a stylistycznie i muzycznie okazało się, że jest ok. No a że jest ostra nuta i nagle śpiewanie? My nie odkryliśmy tego, nie jesteśmy pierwsi i wiele zespołów tak robi, nie? To nie jest tak, że nagle pomyśleliśmy, że pójdziemy na łatwiznę i żeby tak było. (Tu nastąpiła krótka przerwa w wywiadzie na kontakt ze "światem zewnętrznym" i najpierw telefon komórkowy wszedł w słowo Demolce, a potem chwilę później mnie. Na szczęście już po chwili mogliśmy wrócić do rozmowy). Jest tak jak Bartass mówi. Tak naprawdę śpiewanie jest tylko w "In The Moment" i w "Death is all around". Miało być jeszcze więcej wokali śpiewanych, ale zdecydowaliśmy, że lepiej nie.

B: Po prostu nie pasowały.

D: No, nie pasowało. Także wiesz, to wszystko jest naturalne.

AP: Kiedy rozmawialiśmy ostatnim razem, mówiłeś, że album miał być w założeniach dwupłytowy. Na pierwszym miał być regularny materiał, a na drugim remisy. Czy coś takiego w ogóle powstało? Jest szansa, że to się ukarze?

D: Nie było czasu na to, pieniędzy, zasobów i wszystkich innych rzeczy, które za tym idą. A po drugie była taka opcja, że może by nam się to wszystko udało.

B: Tylko, że komp się popsuł.

D: Dysk nam jeb..ł, a wszystkie inne rzeczy były u Michała na kompie. To, że w ogóle to DVD wyszło to też jest akcja. Dwa tygodnie i "Wszyscy dawajcie, co kur..a macie", i wielkie odszukiwanie zasobów.

AP: To ja może o DVD teraz zapytam, jak już się pojawiło. Dlaczego zrobiliście, że jest takie "rwane", że nie ma jednego całego koncertu, a tylko pojedyncze kawałki, z różnych koncertów. To jest wina kompa też?

D: Nie, nie, nie... Plan był taki: Pierwsze nagrania archiwalne, przez 10 lat, a skończywszy na ostatnim teledysku. Po jednej piosence, żeby zobaczyć jak zespół ewoluował. I z Olkiem, i bez Olka, i z Fajferem, i bez Fajfera. W ten sposób, nie? Żeby pokazać jak to wygląda od pierwszego razu aż do dzisiaj. Moim zdaniem ta ekipa, która będzie dzisiaj na scenie to jest najmocniejszy skład None. Wiadomo był Naphoos przed Bartkiem i Mikołaj. Teraz jest Bartek i Chupa za Mikołaja i to jest najbardziej kilerski skład. Najlepszy był pierwszy i ten teraz. Także to co wszystko tam było.

B: Umarło.

D: Umarło.

AP: Brakuje mi jeszcze na DVD jakiegoś dokumentu w stylu "the making off" płyty. Byliście w momencie przełomowym robiąc tą płytę, nie myśleliście, żeby nakręcić coś jak "Some kind of monster"?

D: Wiesz co? Może byłoby to super, ale nie mamy takich zasobów finansowych z muzyki. Żeby każdy dokument zrobić, to są potrzebne jakieś zasoby finansowe, żeby była ekipa i żeby kręciła.

AP: Ale przecież jeździła, tak jak i Ty z Acidami i kręciła o nich dokument Fabryczna Art, chyba jakichś strasznych pieniędzy za to nie wzięli, nie mogliście się z nimi dogadać?

D: Myślę, że oni zrobili to za darmo, tylko że to jest Acid. Nie wiem czy rozumiesz co mam na myśli.

AP: Rozumiem, rozumiem.

D: Zespół Acid Drinkers jest bardziej znany w Polsce i dał takiej Fabrycznej to jest...

AP: ...nobilitacja, że mogą sobie ich kręcić.

D: Oni zrobili tą dokumentację filmową jako pracę dla siebie, bo im to też się przydało, bo oni na tym wypłynęli. Czyli kij ma dwa końce, rozumiesz? I zespół na tym zyskał i zyskała na tym Fabryczna. Gdybyśmy my mieli zatrudnić ludzi, którzy by mieli pracować z nami, to trzeba by masę rzeczy zrobić.

B: Załatwić im nocleg, taśmy, za benzynę oddać, bo oni muszą jeździć z nami, a miejsca w busie nie ma.

D: Poza tym to nie ma tak, że się to nagra za pierwszym razem. Trzeba kilka dni, tygodni, miesięcy poświęcić na to.

AP: Czytaliście recenzję waszej ostatniej płyty w MetalHammerze?

D: Tak.

AP: Widzieliście do czego się przyczepili? Do okładki się przyczepili.

D: Wiesz, określili nas jako kulturę Emo. Nad rozlanym mlekiem się nie płacze. Wczoraj byłem w Stodole, akurat Arek Lerch, którego znam bardzo dobrze. Znam, bo znam. Gadałem z nim, on był w Sunrise przecież. Mnie się zdaje, że to też po części były wytyczne od pana szefa Metalmind. Bo tak naprawdę, w kontekście wszystko jest napisane, że zespół się rozwija, jest zajebiście.

AP: Wszystko super, ale na okładce jest kura.

D: Z kurą. Na tym DVD był dodatek, na którym zlewamy się z Metalmindu, z tego jakie są przewody między nami a Metalmindem. Nie ma żadnych. Dziuba to może zobaczył i podał wytyczne.

B: A tak naprawdę po co dodaliśmy to DVD? To też jest zajebista sprawa.

AP: Że nie podnosi ceny płyty

D: To nam Wardzała zaproponował.

B: My zaproponowaliśmy to Michałowi Wardzale, czyli szefowi Mystica i on stwierdził, że jest to w stanie zrobić w cenie normalnej płyty. Wyszło to jest zajebiście, bo płyta, kurde wiesz. Z dodatkami jakimiś dla kogoś kto zna ten zespół i chciałby to zobaczyć. Wiesz lepiej kupić taką płytę, która kosztuje, tam z dwadzieścia parę złotych i masz płytę, i DVD, niż ściągać ją z netu.

D: Dokładnie. A tak ściągniesz tylko płytę, a ściągnąć DVD jest już ciężko. Wiadomo można ściągnąć, ale umówmy się: tutaj masz ile? 35 złotych? Nawet na dzisiejsze biedne czasy to nie jest dużo.

AP: No, to nie jest dużo kasy.

D: Nie? To jeden bilet na dzisiejszy koncert.

AP: Jeszcze wracając do Mystica. Kiedy rozmawialiśmy ostatnim razem mówiłeś, że nie możecie znaleźć wydawcy, że dajecie znać Mysticowi, ale oni się boją podjąć wyzwania. Co zdecydowało, że jednak podjęli wyzwanie?

M: Wiesz, to kwestia materiału. Na etapie rozmów nie mieliśmy żadnego materiału, żeby go zaprezentować, a bardzo chcieliśmy tę płytę wydać w tej firmie. W momencie kiedy mieliśmy już płytę, mieliśmy jakieś nagranie, po przesłuchaniu pierwszych czterech utworów...

D: Jak Miksy zrobiliśmy to wysłaliśmy już...

M: Aha. Sześć, czy tam dziewięć utworów poszło po wstępnych mixach.

B: A prawda jest taka, że trzeba było po prostu wziąć gościa za ryj i pokazać, że jest taki zespół. Spotkaliśmy się na trasie. Graliśmy z Acids w Krakowie. Michał przyszedł do Acidów, a ja go wziąłem na stronę, pogadałem z nim, że jest taka, a tak sprawa, że my tu mamy płytę. Mieliśmy taką dżentelmeńską umowę, że naprawdę posłucha płyty i da mi odpowiedź. Posłuchał i stwierdził, że jest ok i że ją wyda.

D: Kiedy zobaczył koncert, nie? Było dużo ludzi na Acidach, jak zawsze. Publiczność dobrze się na naszym występie bawiła i to wszystko spowodowało, że gdzieś tam domino zostało ruszone.

AP: Ten już sławny, chociażby z Metalhammera ptaszek na okładce to jest feniks czy to nie jest feniks?

D: Jak wpiszesz "Rusing" w google, czy inną wyszukiwarkę, to się kojarzy z feniksami wstającymi z popiołów oczywiście. Ja stwierdziłem, że nie chce robić feniksa, który powstaje z popiołów, bo by to było zbyt oczywiste, zbyt ładne i piękne. Więc powiedziałem: wolę zrobić ptaka, który jest brzydki, zniszczony tak jak cywilizacja, która jest rozjeb..a. Zwłoki po prostu jakieś. No i pomyślałem, że taki jest ten ptak, zaproponowałem to grafikowi, który to zrobił i tak to zostało. Kilka razy zmienialiśmy okładki i tak się udało w końcu.

AP: Słyszałeś nowe Acid Drinkers?

D: Tak słyszałem.

AP: Słychać tam duży wpływ Ola. Czy myślisz, że gdyby dziś by był w None, to "Rusing", byłoby podobne do tego co nagrał dla Acidów?

D: Myślę, że tak, bo Olass to tak naprawdę jest połowę None. Czy tam ileś jeszcze. Ja zawsze z Olassem komponowałem większość piosenek. "Blackstar", "Procreation", "No One" to tak naprawdę w dwójkę dźwignęliśmy to wszystko i zrobiliśmy. W tym momencie przy "The Rusing" miał Michał. To on w większości przynosił piosenki, czy wymyślał rytm od początku do końca i akceptowaliśmy je z mniejszymi lub większymi zmianami. A co do Olka. Każdy kto przychodzi do Acid musi się rozwijać. To zresztą widać po Olku. Zresztą None też poszło w kierunku nie "nonowym" i stało się to naturalnie. Niektórym się to podoba, niektórym nie, ale myślę, że następna płyta będzie taka, że nikt nie jest w stanie pojąć co się może zdarzyć.

AP: A kiedy następna płyta, już coś się tworzy?

D: Wiesz, jeżeli wszystko by się udało, to chciałbym nagrywać na drugi rok w grudniu (rozmowę przeprowadziłem w listopadzie 2008, przyp. red.).

AP: Był taki moment w waszej karierze, że mieliście okazję supportować Machine Head. Czy myślisz, że gdyby udało Wam się z nimi wtedy pojechać w trasę i by wam ten mail nie przepadł to mogłoby być tak, że to Wy dzisiaj byście grali po Acidach, a nie oni po Was?

D: Nie, nie. To był tylko jednorazowy epizod.

AP: A utrzymujecie z nimi jeszcze jakiś kontakt?

D: Nie, ciężko się z nimi utrzymuje kontakt. Nie mamy z Robem Flynnem kontaktu, a ich manager do niego nie dopuszcza. Ja pisałem kilka maili, zresztą nie wiem czy widziałeś. Rob Flynn kiedy nagrywał ostatnią płytę, chodził w koszulce None, tej co Bartek miał. Jak wejdziesz na stronę None to ona tam jest.

AP: Na sesji do "The Blackening"?

D: Tak, "The Blackening", normalnie ma koszulkę None ze studia. Normalnie zobaczyliśmy wszyscy, kurna. Ja tu piszę maila, bajera, ale on przecież dostaje dużo koszulek. Akurat w tym momencie wybrał koszulkę None, a jak byśmy pojechali do tych Czech i do Austrii to byłby jakiś epizod, nie? Ktoś musi uwierzyć w zespół, żeby mógł on zaistnieć. Czasy są bardzo ciężkie. Te zespoły, które grają teraz, tak jak Acid, to jest ileś tam naście lat ciężkiej pracy. Gdyby Acid Drinkers teraz startował, w tych czasach, nie odniósłby takiego sukcesu, jak odniósł w tamtym okresie.

AP: Bo teraz nie ma w ogóle popytu na taką muzykę.

D: Powiem Ci, że jest lepszy niż był ostatnio, tak że myślę, że jest fajnie i lepiej jakoś tak idzie.

AP: Jeszcze jedno mnie zainteresowało jak dłubałem przed wywiadem w Internecie, mianowicie masz wśród znajomych na myspace Piaska.

D: Tak.

AP: Jesteś jakimś wielkim wielbicielem jego muzyki?

D: Nie, to jest inna historia. Moja druga praca oprócz tatuaży to jest obsługa techniczna koncertów. Czyli: ochrona, bębny gitary, w TVN z teraz Shakin Stevens graliśmy koncert. Obejrzyj sobie. Ja pracuje jako techniczny z zespołem Andrzeja "Piaska" Pasiecznego już trzy lata.

AP: Tak?

D: Ja, Damian, Jarek pracujemy. I Piasek to jest po prostu mój kumpel, bo ja pracuję z nim. W sezonie robimy po 50 koncertów.

AP: Dobrze się bawisz na koncertach "Piaska"?

D: Nie no wiesz, to jest dla mnie robota. Piasek jest zajebistym kolesiem, kuma bazę, słucha None, dałem mu koszulkę. Chodzi czasem w koszulkach None.

AP: Ale nie ma co oczekiwać, że na koncercie pojawi się w koszulce None...

D: Nie, myślę że nie pojawi się w takiej koszulce. To jest moja praca po prostu. Ja nie zarabiam kupy pieniędzy, po prostu się utrzymuję, tak że Piasek jest moim pracodawcą.

AP: Gracie też koncert w Londynie, który jest na tej trasie?

D: Nie, bo wiąże się to z kosztami, które menago Yoda nie chce wydawać na zespoły, które nie są znane.

AP: Myślicie, że możecie zaistnieć gdzieś na Zachodzie, Wschodzie, Południu, bądź Północy Europy?

D: Trzeba mieć wydaną płytę. Mystic ma dużą promocję w Czechach, będę rozmawiał z Michałem o tym, może się uda wydać, no i poza tym kroki. Małe kroki, nie? Michał musi uwierzyć w nas, tak mi się wydaje. Wiesz jest bardzo miły, bardzo dobrze mi się z nim rozmawia. Wiesz, jeśli sprzedalibyśmy trzy tysiące płyt od razu w ciągu dwóch miesięcy, to mógłby pomyśleć: "O, to jest coś zajebistego".

AP: A ile się dotychczas sprzedało jeśli można wiedzieć?

D: Wiesz, nie chcę mówić, bo nawet sam nie wiem. Na pewno nie jest to tysiąc płyt na razie. No niestety, tak bywa. Tylko Acid sprzedał tam od razu siedem tysięcy płyt.

AP: No ale teraz jeździcie teraz z nimi po Polsce, to parę osób Was pewnie zobaczy.

D: To też jest główne założenie, żeby ludzie nas zobaczyli, bo tak naprawdę to my niedawno wróciliśmy. Nie było nas prawie pięć lat. Tam pojedyncze koncerty na Hunterfeście to nie jest to. Ta trasa teraz, te koncerty, które będą potem, to będzie to.

AP: Wróciliście już na dobre?

D: (Po krótkim namyśle) Chcielibyśmy żeby tak było. Gdyby trochę kasy było z tego, to by było mega zajeb....e. Głównym powodem złego jest to, że nie ma pieniędzy. Nie chcemy dziesięć tysięcy za koncert. Wystarczy nam tysiąc, żeby pokryć koszta i jest chęć. Bo ile można dokładać z własnych pieniędzy? Cała ta trasa jest sponsorowana przez nas tylko. Zespół Freak, zespół None jeździ, ja pracuję jako techniczny z Acidami, tak że robię tyle, że czasami o dziesiątej już nie kumam bazy. Wypijam piwo i jestem zmielony, ale robię to, bo lubię to robić. Widzę, że ci ludzi którzy przychodzą w tym momencie, kiedy gramy, są z nami i to jest chyba najważniejsze. Wczoraj graliśmy w Stodole. Było 800 osób, grało Rootwater, Freak, None i Acid. Bardzo szanuję Rootwater, powiedziałem, że powinni grać przed Acidami, potem None i Freak, tak jak dzisiaj jest. Chłopaki powiedzieli, że nie ma problemu i jest ok. Bałem się bardzo. Rootwater zagrał i było mega przyjęcia, Freak zagrał i było mega przyjęcie i pomyślałem, że teraz my zagramy i będzie chu...a, bo wszyscy pójdą na piwo. Zagraliśmy i było jeszcze lepiej. Wiadomo, że jak Acid zagrał to, już była euforia. I ludzie pamiętają nas, bo ktoś tak, gdzieś krzyczał jakieś hasła, więc ktoś tego musi słuchać i zna tą płytę nową, i te stare.

AP: Dzięki za rozmowę.

1

Napisał(a): Kosa Komentarze [1]