"Pozostało nam wymyślić coś własnego" - wywiad z basistą Tides From Nebula - Data: 03.08.2009 - Ogladano: 813


Dawno nie zostałem zaskoczony tak pozytywnie, jak przy słuchaniu ich debiutanckiego albumu "Aura". Przed Państwem rozmowa z basistą Tides From Nebula - Przemkiem Węgłowskim.


AP: Pytanie, którym już pewnie wymiotujecie. Skąd pomysł na taką "kosmiczną" nazwę?

TFN: Odpowiedź zawarta jest niejako w Twoim pytaniu. Kiedy półtora roku temu myśleliśmy nad nazwą dla naszego zespołu, najważniejsze dla nas było to, żeby spełniała ona dwa kryteria - oddawała charakter muzyki jaką tworzymy oraz żeby była niepowtarzalna. Poszukiwania nie były łatwe, ponieważ okazało się, że większość ciekawych i interesujących nazw jest już zajęta przez inne kapele. Pozostało nam wymyślić coś własnego. Połączyliśmy dwa piękne słowa i pomysł w postaci "Tides From Nebula" od razu chwycił.

AP: Jak doszło do powstania TFN? Czy grywaliście gdzieś wcześniej i czy od początku swojego istnienia wiedzieliście, że tak właśnie będzie wyglądać Wasza twórczość, czy wyszło to "w praniu"?

TFN: Każdy z nas grał wcześniej z innymi zespołami. Wspomnę tylko, że Maciek (gitara) i Tomek (bębny) grali w zespole Root, z którym nagrali pełnowymiarową płytę. Kiedy zaczęliśmy grać razem, mieliśmy ochotę odpocząć od oklepanych ram "zwrotkowo-refrenowych". Mieliśmy po prostu chęć wyrażenia swoich emocji w niczym nieskrępowany sposób, tak więc nie narzucaliśmy sobie żadnych ograniczeń. Z czasem okazało się, że wszyscy doskonale się rozumiemy zarówno w warstwie muzycznej, jak i personalnej, co pozwoliło nam dość szybko stworzyć materiał na pierwszą płytę.

AP: Mój ulubiony utwór na "Aurze" to "Tragedy of Joseph Merrick" . Skąd pomysł na poruszenie tematu "Człowieka słonia"? Jak to u Was w ogóle wygląda z tytułami? Najpierw powstaje muzyka, którą staracie się potem jakoś nazwać, czy też tworzycie muzykę do powstałych koncepcji?

TFN: Zacznę może od drugiej części pytania. Zawsze pierwsza jest muzyka i o ile tworzenie jej przychodzi nam niekiedy z łatwością, to nazwanie powstałych utworów nie jest już takie proste i przyjemne jak się wydaje :) Tytuły są najczęściej odzwierciedleniem emocji, jakie wzbudza w nas muzyka. Ponieważ jest nas czterech, każdy odbiera ją na swój sposób, a najtrudniejsze jest znalezienie odpowiednich słów, czy zwrotów które oddają te emocje.
Temat "Człowieka słonia" podsunął na próbie Adam. Wszyscy słyszeliśmy wcześniej o przypadku Josepha Merricka i taki tytuł po prostu przypasował momentalnie. Myślę jednak, że opowiadanie o tym dlaczego akurat taki, a nie inny tytuł nosi dany utwór zabija u potencjalnego słuchacza pewną bardzo osobistą relację z własnymi przemyśleniami i uczuciami, które rodzą się podczas słuchania płyty.

AP: Tytuły kompozycji mają dla Was w ogóle jakieś znaczenie?

TFN: Mają, jednak nie jest to dla nas priorytetowa sprawa. Jak już mówiłem, zawsze na pierwszym miejscu jest muzyka, tytuł jest tylko jej dopełnieniem. Myślę jednak, że tytuł pomaga w przekazaniu emocji, które mogłyby się nie pojawić bez niego.

AP: Czy za Waszą twórczością stoi w ogóle jakieś przesłanie, z którym chcielibyście trafić do swoich słuchaczy, czy też jest to tylko niczym nie skrępowane granie?

TFN: Interesuje nas tematyka wszechświata, natury. Nie mamy czegoś takiego jak "przesłanie", generalnie można powiedzieć, że tworzymy muzykę przede wszystkim dla siebie - nie zależy nam na wysyłaniu w świat jakiegoś komunikatu. Zresztą nawet gdybyśmy chcieli to zrobić, to byłoby bardzo ciężko mając do dyspozycji tylko tytuły utworów.

AP: Jak świat długi i szeroki zespoły grające ambitniejszą muzykę dwoją się i troją, żeby napisać do niej sensowne, najlepiej zawierające jakieś przesłanie teksty. Nie idziecie trochę na łatwiznę grając instrumentalnie? Próbowaliście w ogóle grać z wokalem, czy od początku mieliście na siebie taki właśnie "niemy" pomysł?

TFN: Na początku, kiedy graliśmy pierwsze próby oczywiście myśleliśmy o wokaliście. Było to jednak bardziej wynikiem chęci poszukania jeszcze jednego środka wyrazu, niż wpasowaniem się "pod schemat" rockowej kapeli. Jednak po jakimś czasie zarzuciliśmy ten pomysł, uznając ze grając instrumentalnie bawimy się o wiele lepiej. Co do pójścia na łatwiznę to fakt - pod tym względem poszliśmy na nią mocno :)

AP: Chciałem Wam podziękować za to, że oprawą graficzną swojej płyty zwróciliście moją uwagę na twórczość Heldera Pedro. Jak doszło do tej współpracy i jak ona wyglądała?

TFN: Do współpracy z Helderem doszło dzięki Philipowi, gitarzyście grupy Caspian. Mieliśmy przyjemność grać z nimi jeden z zeszłorocznych koncertów. Po prostu napisaliśmy do Phila z prośbą o podsunięcie nam kogoś kto "czuje klimat" takiej muzyki. Polecił on nam Heldera Pedro, który jest Portugalczykiem i projektował już m.in. dla God Is An Astronaut czy też Jakob, których jesteśmy fanami. Współpraca z nim należała do bardzo owocnych - muszę przyznać, że Helder jest bardzo pracowitym artystą. Co ważne, jest on także otwarty na wszelkie sugestie, a pomimo tego ze nie poznaliśmy go osobiście możemy też stwierdzić, że jest bardzo cierpliwy :)

AP: Gratuluję zwycięstwa w konkursie Asymmetry. Czy ten triumf coś dla Was znaczy i czy dał Wam on coś poza występem na festiwalu?

TFN: To zwycięstwo spadło trochę na nas jak grom z jasnego nieba, ponieważ sam konkurs stał na niezwykle wysokim poziomie. Prawdę mówiąc ta wygrana wprawia nas w ogromne zakłopotanie - zespoły z którymi dzieliliśmy wtedy scenę, czyli Fifty Foot Woman, Ketha, Sway, Forge of Clouds oraz Proghma-c są znakomite, tak muzycznie, jak i personalnie. Podczas konkursu powstała tak fajna atmosfera, że zapomnieliśmy (i jestem pewny, że nie tylko my) kompletnie o jakimkolwiek współzawodnictwie. Sama wygrana bardzo pomogła nam w "promocji" zespołu. Trafiliśmy przecież dzięki niej na festiwal, na który i tak byśmy pojechali jako fani.

AP: Trudno Wam przychodzi tworzenie tak niebanalnej muzyki, czy też jest to dla Was czysta przyjemność i jak właściwie wygląda u Was proces tworzenia?

TFN: Tworzenie muzyki to dla nas wielka przyjemność i chyba najpiękniejsza obok grania koncertów część "bycia w zespole". Proces tworzenia jest z reguły podobny - większość muzyki komponujemy na próbie, raczej rzadko sięgamy po instrumenty w domu. Zaczyna się najczęściej od jakiejś melodii, stopniowo dorzucamy kolejne partie, część jest tworzona w wyniku improwizacji. Niektóre z kawałków powstały szybko, w 3-4 próby, ale są i takie nad którymi "męczyliśmy się" o wiele dłużej.

AP: Niestety nie dane mi jeszcze było zobaczyć Was na żywo, zapytam więc o to, o co zwykle pytam zespoły grające instrumentalnie: czy okraszacie swoje występy wizualizacjami, albo czy chociaż rozważaliście takie rozwiązanie?

TFN: Tak, mamy wizualizacje, zajmuje się nimi mój brat Grzesiek. Jednak nie każdy nasz koncert jest nimi okraszony, kiedy gramy w większych klubach często zdajemy się na oświetleniowców i zazwyczaj jest to dobry wybór. Wizualizacji używamy, kiedy gramy w małych, kameralnych miejscach, gdzie nie ma specjalnego oświetlenia.

AP: Jestem zachwycony Waszą płytą i nie mogę się już doczekać świeżego materiału z Waszej strony. Długo jeszcze każecie czekać mnie i wszystkim, którzy myślą podobnie?

TFN: Mogę powiedzieć, że nie mamy pojęcia kiedy ukaże się nasze nowe wydawnictwo, jednak na zbliżającej się, wrześniowej mini-trasie z God Is An Astronaut oraz Caspian, zapewne usłyszycie coś "świeżego". Także zapraszam wszystkich na koncerty.

AP: Na koniec oddaje Wam głos, jeśli chcecie coś powiedzieć czytelnikom Antyportalu. Mam nadzieję, że skorzystacie z tej możliwości mimo, że w swojej twórczości wolicie milczeć :)

TFN: Pozdrawiamy czytelników Antyportalu oraz zespoły Blindead i Proghma-C, w drodze wyjątku zaśpiewamy im "Na rozstaju dróg" :)

1

Napisał(a): Kosa Komentarze [0]