"Trudno mówić o nas jak o debiutantach" - wywiad z członkiem zespołu Echoes of Yul - Data: 06.08.2009 - Ogladano: 913



Polska scena post i sludge rośnie w siłę, co może tylko cieszyć, bo najwyższy już na to czas. W ten szeroko rozumiany nurt dał właśnie nura opolski Echoes of Yul. I jest to piękny, godny wysokich ocen skok na nie tak jeszcze głęboką wodę. Na rozmowę skusił się członek zespołu Michał Śliwa.


AP: Na początek może powiedzcie jaka była Wasza droga od przedszkola do Opola, czyli Echoes Of Yul?

Echoes of Yul: Echoes Of Yul to ja: Michał Śliwa i Jarek Leśkiewicz - znamy się od lat, każdy z nas ma swoje własne projekty ja Zubik, Jarek: Naked On My Own. Gramy też wspólnie w Opollo. Na początku 2008 roku postanowiłem odświeżyć trochę wątki i pomysły, które powstawały w czasach gdy grałem w Yul (2000-2003), włączyłem stary 8-ślad i okazało się, że bezpośrednio przed rozpadem tamtego zespołu szykowałem nowe utwory na koncert jaki mieliśmy zagrać z Different State - wystarczyło dograć bas i zmiksować je, i tak powstały "Open" i "Or", zacząłem nagrywać nowe utwory i gdzieś w połowie pracy nad albumem w naturalny sposób dołączył do mnie Jarek, wniósł duży zastrzyk energii i pomysłów - gdzieś po 4 miesiącach skończyliśmy płytę.

AP: Po co ta cała aura tajemniczości wokół Echoes Of Yul? Na Waszym profilu www.myspace.com/echoesofyul , jak i w informacji prasowej, która została dołączona do przesłanej mi do recenzji płyty EOY trudno się o Was czegoś dowiedzieć.

EOY: To nie ma nic wspólnego z tajemniczością. To bardziej niechęć do ostentacyjnej autopromocji.

AP: Nieostre zdjęcia, jakieś zakrawające na święte obrazki, owce, czy to aluzje religijne?

EOY: Profil skupiony jest raczej na minimalizmie formy, nie doszukiwałbym się żadnej symboliki.

AP: Co pchnęło Was do pisania takich, jakby nie było, ciągle niestety mało popularnej wśród polskich muzyków dźwięków?

EOY: A co jest popularne wśród polskich muzyków? ;-) Popatrz jak internet zmienił sposób dotarcia do muzyki, teraz naprawdę nieważne jest z jakiego kraju pochodzisz...

AP: Co inspiruje Was przy pisaniu takiej muzyki?

EOY: Życie, muzyka, literatura, film czyli taki żelazny klasyk inspiracji ;-)

AP: Jaki przekaz stoi za Echoes Of Yul?

EOY: Szukając filmowych porównań: "powolna narracja w stylu Antonioniego" ;-) Chodzi o uchwycenie pewnego stanu ducha, medytacji, czasami nastroju chwili. Minimalizm, repetytywna forma to dążenie do swego rodzaju zen albo dźwiękowy odpowiednik "dream machine". Mam świadomość, że to niszowa muzyka, ale dzięki temu każdy słuchacz może odbierać ją jako coś osobistego.

AP: Ja traktuję Waszą muzykę jako instrumentalną, a pojawiające się tu i ówdzie wokale tylko jako kolejne elementy dźwiękowej układanki. Mam rację?

EOY: Masz. W przypadku tej płyty głos traktowaliśmy jako jeden z instrumentów. Za to w nowych utworach pojawia się więcej wokalu i aranżacje zrobiły się bardziej "jasne".

AP: Oficjalnie jest Was w składzie dwóch, a jakby nie było, instrumentów użytych w nagrywaniu materiału znacznie więcej. Jest szansa zobaczenia Was na żywo?

EOY: Jest szansa, ale trudno coś konkretnie deklarować. Może zagramy z sekcją, może z laptopami. Wielowarstwowości płyty raczej nie da się odtworzyć "na żywo", użyliśmy kolosalnej ilości instrumentów od naprawdę małych typu stylophone czy kieszonkowy mono syntezator, po wokoder, akordeon i instrumenty perkusyjne z całego świata, a nawet preparowany fortepian, który pojawia się w "Third Time".

AP: Dlaczego właściwie zdecydowaliście się na tak ubogi liczebnie skład?

EOY: Kilku gości pojawia się jednak na płycie, a w pracy studyjnej dwie osoby, to idealny skład: mało tarć i można spokojnie porozmawiać. W przypadku drugiej płyty pojawi się jeszcze więcej osób: co najmniej dwóch perkusistów (mamy już zarejestrowane perkusje do kilku utworów), pojawi się nawet element turntablismu, może nie jako scratcherskie popisy, ale bardziej "zamrażanie" adapteru (jestem po sesji nagraniowej z DJ-em), jednak trzon zespołu pozostanie dwuosobowy.

AP: Napisaliście, nagraliście i wyprodukowaliście album sami, czemu zatem nie postanowiliście też wydać go samodzielnie, no chyba że to Wasza wytwórnia? Okładka to też. Wasza robota?

EOY: Wytwórnia też jest nasza! Założyliśmy ją w trojkę z naszym managerem i kumplem Marcinem Mikzińskim. Okładka to dzieło Jarka.

AP: Większość, szczególnie debiutujących, muzyków, decyduje się raczej na krótsze albumy. Nie mieliście wątpliwości czy aby nie skrócić swojego dzieła?

EOY: Nie, długość materiału mi odpowiada - cały album pomyślany był jako swego rodzaju monolit. Poza tym trudno mówić o nas jak o debiutantach...

AP: Wasza muzyka brzmi niczym ścieżka dźwiękowa do jeżącego włosy na całym ciele horroru i aż prosi się o połączenie z obrazami. Czy jest szansa, że dane nam będzie zobaczyć teledysk do jakiegoś Waszego utworu?

EOY: Byłoby super... Kto wie, może kiedyś.

AP: Czy miał jakiś wpływ na powołanie do życia Echoes of Yul coraz większy szum wokół takich twórców jak Blindead, czy Tides From Nebula?

EOY: Hahaha, czy to ukryty zarzut koniunkturalizmu? Szczerze, to nie widzę szczególnych podobieństw między nami, a tymi grupami. Szanuje ich muzykę, ale mam wrażenie że wyrastamy z zupełnie różnych tradycji i zainteresowań.

AP: Wydaliście świetną płytę. Jakie macie z nią nadzieje i co planujecie w przyszłości. Pichcicie już jakiś nowy materiał?

EOY: Dziękuje! Tak, jesteśmy w trakcie nagrań nowej płyty, mamy o wiele więcej materiału niż na pierwszą, oprócz tego planujemy split z wrocławskim Guantanamo Party Program i być może epkę, ale to wszystko bez ciśnienia. Na tej płycie właściwie uczymy się jak funkcjonować z wytwórnią, ślemy promosy i szukamy dystrybutorów po świecie.
W planach mamy wydanie epki Naked On My Own i albumu Opollo. Na wspomnianym 8-śladzie natknąłem się także na utwór, który przygotowałem na wystawę fotograficzną Marcina Diechtiara "Korozja" w 2002 roku - 40-minutowy dron oparty na jednym rifie i masie feedbacków (zagrałem go z Yul tylko raz na żywo, na festiwalu Underground Of Poland w 2003 roku), chce go zremasterować i być może udostępnić na stronie WAAP Records, którą teraz uruchamiamy.

AP: Na koniec tradycyjnie oddaje głos artystom. Jakieś refleksje na koniec?

EOY: Wciąż dogrywamy szczegóły dystrybucji, więc jeżeli nie chcesz czekać aż płyta pojawi się w Twoim sklepie muzycznym, napisz echoesofyul@gmail.com

1

Napisał(a): Kosa