Powiernicy pierścieni kapitana planety-Wywiad z zespołem Carrion - Data: 17.09.2009 - Ogladano: 1689
Powiernicy pierścieni kapitana planety
Czyli wywiad z radomskim zespołem Carrion
AP: Znacie dowcip o Radomiu i kosmosie?
KULAVIK: Nie
AP: Są dwie rzeczy, które widać z kosmosu: Chiński mur i trzy paski na Radomiu
KULAVIK: Drugi dowcip jest taki: Co się uzyska jeśli się wrzuci do busa Niki jadącego do Warszawy?
AP: Sałatkę z buraków, tak? Palę kawały, sorry. Odnośnie mojego kawału, czy w związku z tym, że Radom jest jaki jest było Wam trudnij tam grać? Czy spotykaliście się może z jakimiś atakami agresji?
KULAVIK: Nie, nie to my wszystkich napierdalamy (śmiech)
AP: czytając różne fora natknąłem się na różne historie, co to się nie dzieje w Radomiu, jakieś imprezy przez dresów rozganiane.
VIKOL: To było dawno temu. My naszą muzyką wyparliśmy to wszystko. Wiesz, nam to było łatwiej przez takie historie. Skoro zadajesz takie pytanie, to znaczy że jakaś tam renoma tego miasta jest i my dziękujemy tym wszystkim panom w dresach, bo patrzą na nas ludzie trochę przychylniej. Myślą: "W takim mieście rock'n'roll"? Wiesz o co chodzi, nie? Poza tym dawno minęły czasy, kiedy wpadało paru łysych na imprezę i coś tam majstrowało. Ale poza tym sprzyja to, że Radom jest uważany w Polsce za wylęgarnie talentów: IRA, Szymek, Carrion...
KULAVIK: Jebany jaki skromny
AP: Graliście na różnych festiwalach, wasze piosenki są grane przez rozgłośnie radiowe. Jaki jest Wasz przepis na sukces?
KULAVIK: Wikiego mamy
VIKOL: A powiedz, faktycznie tak jest?
AP: Tak jest.
KULAVIK: Wiesz kiedyś taka jedna dziewczyna, w zasadzie to nie jakaś tam dziewczyna tylko nasza znajoma, która przychodziła na nasze koncerty zrobiła stronę internetową poświęconą temu panu(pokazuje jednego z członków zespołu) i napisała na niej "dziękujemy panu za brzmienie Carrion". To jest ten nasz złoty środek. Wiesz, prawda jest taka, że cały patent polega na tym, o ile jest jakiś patent, teraz widzisz trzech...
AP: Czterech, ale czwarty jest trochę niemy (nic nie mówił, przyp. Kosa)
PTAK: Ale jest pięciu idiotów, którzy się cały czas kłócą, krzyczą, mają jakieś fochy, albo nie fochy, śmieją się, pija wódkę, nie piją wódki, w ogóle nic nie piją. Ale z tych wszystkich agresywnych lub mniej historii wynika to, że bardzo fajnie nam się razem pracuje i robimy sobie muzę.
VIKOL: Nie ma przepisu na sukces
KULAVIK: Gdybyśmy, stary znali przepis na sukces to byśmy zapierdalali tyle sztuk co Feel
AP: Z tego co wiem macie bardzo szerokie spektrum zainteresowań muzycznych. Jak ostre są spory kiedy przychodzi czas decyzji co ma wejść na płytę, a co nie?
KULAVIK: Stary, no pomyśl sobie tak: pierwszą płytę robiliśmy 4 lata ze względu na trudne charaktery i na to, że czkaliśmy aż znajdziemy ptaka(długi śmiech) w sensie Szpaka
PTAK: Generalnie to ja to powiem krótko. Zanim powstanie pierwsza musi minąć czas, zwykle około pół roku. Trzeba dograć to wszystko w temacie zgrania siebie i dobrania sobie składu i zawsze ileś to trwa, no nie? Jakąś nie określoną ilość czasu. Dla nas były to 4 lata. Nie był to faktyczne czas powstawania płyty, pomysły były zbierane na przestrzeni 4 lat, ale sama płyta powstawała pół roku.
KULAVIK: Powiedz mu jakie było pytanie.
AP: Ale on bardzo fajnie gada. Długo gada i to jest plus.
PTAK: Kwestia jest taka, że jest pięciu gości, każdy słucha czegoś innego. Ja gustuję już od kilkunastu lat w death metalu
VIKOL: Wręcz wywodzi się z niego
KULAVIK: Ja jestem teraz na etapie Andrzeja Zauchy i jestem kurwa zafascynowany
PTAK: To się zbija i w sumie jest tak, że możemy powalczyć na Metalmanii, a z drugiej strony możemy powalczyć gdzieś, gdzie ludzie sobie siedzą, albo sobie tańczą Wesela, tego typu rzeczy.
KULAVIK: Przyjebałeś teraz
PTAK: Wiesz odszedłem od składu gdzie graliśmy tego typu rzeczy, bo nie dało się bania machać i to mnie denerwowało
VIKOL: Wcześniej machał jajami
KULAVIK: Ale odkąd nie może znaleźć ptaka, to banią macha
AP: Ktoś z Was mówił, że macie szerokie spektrum zainteresowań od popu do Vadera.
PTAK: Dokładnie
AP: Przy czym na albumie jest Wam bliżej do popu, a na żywo do Vadera. Chodzi mi o to, że na albumie ma to wykop, ale taki z bambosza z króliczkiem, a jak się przychodzi na koncert to kopiecie z glana
KULAVIK: Wiesz stary, bo kwestia jest taka, że...
PTAK: Szerokie spektrum
KULAVIK: Tak, ale nie...
PTAK: Tak jak wspomniałem to jest mix tego co gramy i co słuchamy. Ja gram na bębnach jak najmocniej Wiki robi jak najmocniejsze gitary, do tego dochodzą klawisze, jest to wszystko przepuszczone przez różne
VIKOL: Ja wiem co Ty chcesz usłyszeć. Ja powiem Ci tak: z naszym materiałem możemy zagrać na festiwalach typu Metalmania gdzie pojawiają się najcięższe odmiany, ale z tymi samymi piosenkami z naszej płyty możemy zagrać koncert akustyczny, o którym tu nie było mowy. Jesteśmy w stanie zagrać od najcięższych do najlżejszych imprez. Ty miałeś takie złe wrażenie, bo zobaczyłeś nas od ciężkiej strony. Zapraszamy na nasz koncert akustyczny
KULAVIK: Najzabawniejsze jest to, ja dokończę Wikiego myśl, że możemy grać...
AP: Ale różnica między albumem a grą na żywo jest kolosalna między przekoloryzowanymi piosenkami z albumu, a tym co gracie na żywo
PTAK: Wiesz, każdy z nas żyje swoim życiem i w trakcie występu maksymalnie się uwalnia i oprócz muzyki dzieją się inne rzeczy i tak to właśnie wygląda.
AP: Na Waszej oficjalnej stronie wasza historia składa się z kilku suchych dat i miejsc, które odwiedziliście, a istniejecie przecież już ponad pięć lat, jesteście jak widzę energicznymi i imprezowymi młodymi ludźmi...
KULAVIK: Młoooooooodyyyyymi luuuudźmi jesteśmy.(śmiech)
VIKOL: Chyba żywymi
AP: Czemu ta historia taka drewniana jest?
VIKOL: To znaczy, wiesz co...
KULAVIK: Znaczy się, że co?
AP: Że jest drewniana, nudna
KULAVIK: No bo to ja pisałem, nie umiem inaczej no!
PTAK: Ja jestem tutaj najmłodszy stażem w składzie, jestem tu może z 3-4 lata
AP: Właśnie nic na przykład nie wspominacie, że ktoś odszedł
PTAK: A po co?
AP: Żeby było ciekawie
KULAVIK: Tak naprawdę graliśmy wcześniej, z różnymi muzykami ale nasza historia zaczyna się...
AP: Od kiedy znaleźliście ptaka..
KULAVIK: Od kiedy znaleźliśmy ptaka. Tak. Siłą naszych połączonych mocy jest Kapitan Planeta. My też mamy coś takiego jak te pięć pierścionków. I właśnie od tego momentu jak się wszyscy spotkaliśmy liczymy historię Carrion. Pewnego dnia przyszedł gość i powiedział: "chłopaki nie umiem grać, ale chciałbym". Nie grał osiem lat...
PTAK: To wyście do mnie przyszli
VIKOL: On grał kiedyś w legendzie death metalu radomskiego. Razem z zespołem byli bezpośrednim zagrożeniem Vadera w latach dziewięćdziesiątych. Carrion-a jeszcze wtedy nie było. Każdy z nas gdzieś wcześniej grał, ma staż, także Carrion jest świadomym wyborem i dobraniem odpowiednich ludzi do odpowiedniej muzyki.
PTAK: Ja nie grałem osiem lat, ale granie na perkusji jest jak jazda na rowerze (śmiech zespołu)
AP: Czemu po Polsku śpiewacie?
KULAVIK: Kurwa, polska młodzież śpiewa polskie piosenki!
VIKOL: Ja Ci odpowiem po węgiersku ( w tym miejscu zaczął wydawać z siebie bliżej nie określone dźwięki paszczą, które na pewno językiem węgierskim nie były). I właśnie dlatego!
AP: Fonetycznie bym to poprosił
KULAVIK: Jest masę kapel, które śpiewają po angielsku, czy po jakiemuś innemu, robimy co prawda cover "Wanderfull life", ale ja tak nie potrafię. Jestem Polakiem i myślę po polsku. Dlaczego niby mam się silić na jakiś inny język?
AP: To dlaczego nie macie polskiej nazwy?
KULAVIK: Kurwa. Ja widziałem kiedyś na okładce National Geographic i ja tam to znalazłem i mi się spodobało. Chciałem też powiedzieć, że to nie jest po angielsku tylko po hiszpańsku.
AP: Z hiszpańskiego?
KULAVIK: Tak, to jest nazwisko kolesia
AP: A znacie szwajcarski Carrion?
KULAVIK: Nie, ale oni i tak nie mają Wikiego
AP: To jest fakt. To kto to jest ten Carrion w takim razie?
KULAVIK: Carrion to jest hiszpańskie nazwisko, coś takiego, jak nie wiem, powiedzmy Kowalski. To był taki koleś co znalazł w Ameryce środkowej odkrył dolinę, w której wszyscy obcy którzy do niech wchodzili umierali. Tubylcy żyli w takim mikroklimacie, który pozwalał przeżyć tylko tym, którzy tam żyli od urodzenia. Tylko oni mogli przeżyć w jednym środowisku z tym bakterią, czy tam wirusem, który tam był. I ten koleś Carrion był pierwszym, który to przeżył i to opisał
AP: Czyli musiał mieć w rodzinie tubylca
VIKOL: Coś w tym rodzaju, tak. Ktoś mu może zrobił z dupy jesień średniowiecza, tam go nieźle zapylił
KULAVIK: Jako, że cały Carrion jest mocno kontrastowy, nawet w tym co słuchamy i w tym co gramy to słowo to idealnie do nas pasuje. Z jednej strony jest koleś Carrion, który przyniósł nadzieje, a z drugiej jest z angielskiego "padlina"
AP: Najcięższym kawałkiem na albumie jest cover piosenki disco "Wonderfull life". To zamierzony zabieg, czy to tak samo wyszło?
KULAVIK: Tak po prostu go zagraliśmy. Wiki wziął gitarę i tak wyszło
PTAK: Mamy lekko zrysowaną konwersję pewnych dźwięków, dlatego brzmią one tak jak brzmią. A jeśli byś chciał zapytać czemu akurat ten utwór, to nie wiem czy pamiętacie 80 lata jak były dwa kanały...
AP: Telewizja była na kartki...
PTAK: I tam był taki program "Bliżej świata" i właśnie w nim dwa numery leciały tylko, w tym "Wonderfull life". Gdzieś tam jeszcze było "Przeleć mnie", ale jakoś nam nie pasowało
AP: Nagrywacie już kolejny album. Jak jesteście zaawansowani z tym albumem?(pytałem w październiku 2008, przyp. Kosa)
KULAVIK: No, wokale się już nagrywają
PTAK: Ilość utworów przekroczyła nasze założenia. Jak wszystkie zrobimy to siądziemy i wybierzemy.
AP: A może podwójny album?
KULAVIK: Nie, ni chuja.
PTAK: Na pewno będzie mocniejszy.
VIKOL: Bardziej techniczny
KULAVIK: Tak? Nie zauważyłem
PTAK: Bo nie słyszałeś ostatnich sześciu numerów.
(śmiech)
PTAK: A on dalej będzie śpiewał jakby mu ktoś na balkonie kwiatka zajebał
KULAVIK: Wypierdalaj!! (śmiech)Raz się tak zdarzyło
AP: Planujecie jakieś covery na następny album?
KULAVIK: Ni chuja, żadnych roverów!
AP: Macie się za zespół undergroundowy?
KULAVIK: Dzisiaj gramy pod ziemią, czyli dzisiaj tak
AP: A jakbyście grali na piętrze, albo na powierzchni
KULAVIK: Ja nie wiem tak naprawdę co to teraz znaczy
PTAK: Powiem Ci tak, jeśli uznamy Feel, Dodę i kilka jeszcze dających się policzyć na palcach jednej ręki zespołów za topowe, to tak, jesteśmy w undergroundzie.
VIKOL: Jeśli pytasz czy jesteśmy sprzedajne kurwy, to mówimy że nie (śmiech)
AP: W książeczce Waszej płyty widziałem podziękowania dla Norbiego. Czy chodziło o TEGO Norbiego?
PTAK: Nie to jest inny Norbiś. On ma w tej chwili najtańsze opony(śmiech)
AP: Jak już ustaliliśmy nie jesteście sprzedajnymi kurwami. Ale jeśli mielibyście do wyboru zachowanie status quo albo bycie granym w radiach na trzy litery i jakimś lecie z radiem, to zamienilibyście się?
PTAK: Ja bym zamienił jeśli dalej byśmy mogli robić to co robimy, jeśli nie, to nie.
KULAVIK: Wiesz stary, my tak naprawdę mamy co robić poza Carrionem. Carrion jest bardzo dużą częścią naszego życia, naszego serca. Natomiast nie mamy potrzeby sprzedawać własnych dup, po to żeby na koncerty przychodziły laski w różowych kieckach i tam sikały pod sceną. Nie ma takiej możliwości, i myślę że mówię tu za nas wszystkich, że siądziemy kiedyś z taką myślą: "Kurwa, to ja rąbnę C A G, a Ty zaśpiewasz o miłości i będziemy robić szmal"
AP: Dzięki jeszcze raz za Wasz czas
PTAK: My też dziękujemy. Zachęcamy do zakupu naszej starej płyty, potem nowej płyty i zapraszamy na www.carrion.pl

Czyli wywiad z radomskim zespołem Carrion
AP: Znacie dowcip o Radomiu i kosmosie?
KULAVIK: Nie
AP: Są dwie rzeczy, które widać z kosmosu: Chiński mur i trzy paski na Radomiu
KULAVIK: Drugi dowcip jest taki: Co się uzyska jeśli się wrzuci do busa Niki jadącego do Warszawy?
AP: Sałatkę z buraków, tak? Palę kawały, sorry. Odnośnie mojego kawału, czy w związku z tym, że Radom jest jaki jest było Wam trudnij tam grać? Czy spotykaliście się może z jakimiś atakami agresji?
KULAVIK: Nie, nie to my wszystkich napierdalamy (śmiech)
AP: czytając różne fora natknąłem się na różne historie, co to się nie dzieje w Radomiu, jakieś imprezy przez dresów rozganiane.
VIKOL: To było dawno temu. My naszą muzyką wyparliśmy to wszystko. Wiesz, nam to było łatwiej przez takie historie. Skoro zadajesz takie pytanie, to znaczy że jakaś tam renoma tego miasta jest i my dziękujemy tym wszystkim panom w dresach, bo patrzą na nas ludzie trochę przychylniej. Myślą: "W takim mieście rock'n'roll"? Wiesz o co chodzi, nie? Poza tym dawno minęły czasy, kiedy wpadało paru łysych na imprezę i coś tam majstrowało. Ale poza tym sprzyja to, że Radom jest uważany w Polsce za wylęgarnie talentów: IRA, Szymek, Carrion...
KULAVIK: Jebany jaki skromny
AP: Graliście na różnych festiwalach, wasze piosenki są grane przez rozgłośnie radiowe. Jaki jest Wasz przepis na sukces?
KULAVIK: Wikiego mamy
VIKOL: A powiedz, faktycznie tak jest?
AP: Tak jest.
KULAVIK: Wiesz kiedyś taka jedna dziewczyna, w zasadzie to nie jakaś tam dziewczyna tylko nasza znajoma, która przychodziła na nasze koncerty zrobiła stronę internetową poświęconą temu panu(pokazuje jednego z członków zespołu) i napisała na niej "dziękujemy panu za brzmienie Carrion". To jest ten nasz złoty środek. Wiesz, prawda jest taka, że cały patent polega na tym, o ile jest jakiś patent, teraz widzisz trzech...
AP: Czterech, ale czwarty jest trochę niemy (nic nie mówił, przyp. Kosa)
PTAK: Ale jest pięciu idiotów, którzy się cały czas kłócą, krzyczą, mają jakieś fochy, albo nie fochy, śmieją się, pija wódkę, nie piją wódki, w ogóle nic nie piją. Ale z tych wszystkich agresywnych lub mniej historii wynika to, że bardzo fajnie nam się razem pracuje i robimy sobie muzę.
VIKOL: Nie ma przepisu na sukces
KULAVIK: Gdybyśmy, stary znali przepis na sukces to byśmy zapierdalali tyle sztuk co Feel
AP: Z tego co wiem macie bardzo szerokie spektrum zainteresowań muzycznych. Jak ostre są spory kiedy przychodzi czas decyzji co ma wejść na płytę, a co nie?
KULAVIK: Stary, no pomyśl sobie tak: pierwszą płytę robiliśmy 4 lata ze względu na trudne charaktery i na to, że czkaliśmy aż znajdziemy ptaka(długi śmiech) w sensie Szpaka
PTAK: Generalnie to ja to powiem krótko. Zanim powstanie pierwsza musi minąć czas, zwykle około pół roku. Trzeba dograć to wszystko w temacie zgrania siebie i dobrania sobie składu i zawsze ileś to trwa, no nie? Jakąś nie określoną ilość czasu. Dla nas były to 4 lata. Nie był to faktyczne czas powstawania płyty, pomysły były zbierane na przestrzeni 4 lat, ale sama płyta powstawała pół roku.
KULAVIK: Powiedz mu jakie było pytanie.
AP: Ale on bardzo fajnie gada. Długo gada i to jest plus.
PTAK: Kwestia jest taka, że jest pięciu gości, każdy słucha czegoś innego. Ja gustuję już od kilkunastu lat w death metalu
VIKOL: Wręcz wywodzi się z niego
KULAVIK: Ja jestem teraz na etapie Andrzeja Zauchy i jestem kurwa zafascynowany
PTAK: To się zbija i w sumie jest tak, że możemy powalczyć na Metalmanii, a z drugiej strony możemy powalczyć gdzieś, gdzie ludzie sobie siedzą, albo sobie tańczą Wesela, tego typu rzeczy.
KULAVIK: Przyjebałeś teraz
PTAK: Wiesz odszedłem od składu gdzie graliśmy tego typu rzeczy, bo nie dało się bania machać i to mnie denerwowało
VIKOL: Wcześniej machał jajami
KULAVIK: Ale odkąd nie może znaleźć ptaka, to banią macha
AP: Ktoś z Was mówił, że macie szerokie spektrum zainteresowań od popu do Vadera.
PTAK: Dokładnie
AP: Przy czym na albumie jest Wam bliżej do popu, a na żywo do Vadera. Chodzi mi o to, że na albumie ma to wykop, ale taki z bambosza z króliczkiem, a jak się przychodzi na koncert to kopiecie z glana
KULAVIK: Wiesz stary, bo kwestia jest taka, że...
PTAK: Szerokie spektrum
KULAVIK: Tak, ale nie...
PTAK: Tak jak wspomniałem to jest mix tego co gramy i co słuchamy. Ja gram na bębnach jak najmocniej Wiki robi jak najmocniejsze gitary, do tego dochodzą klawisze, jest to wszystko przepuszczone przez różne
VIKOL: Ja wiem co Ty chcesz usłyszeć. Ja powiem Ci tak: z naszym materiałem możemy zagrać na festiwalach typu Metalmania gdzie pojawiają się najcięższe odmiany, ale z tymi samymi piosenkami z naszej płyty możemy zagrać koncert akustyczny, o którym tu nie było mowy. Jesteśmy w stanie zagrać od najcięższych do najlżejszych imprez. Ty miałeś takie złe wrażenie, bo zobaczyłeś nas od ciężkiej strony. Zapraszamy na nasz koncert akustyczny
KULAVIK: Najzabawniejsze jest to, ja dokończę Wikiego myśl, że możemy grać...
AP: Ale różnica między albumem a grą na żywo jest kolosalna między przekoloryzowanymi piosenkami z albumu, a tym co gracie na żywo
PTAK: Wiesz, każdy z nas żyje swoim życiem i w trakcie występu maksymalnie się uwalnia i oprócz muzyki dzieją się inne rzeczy i tak to właśnie wygląda.
AP: Na Waszej oficjalnej stronie wasza historia składa się z kilku suchych dat i miejsc, które odwiedziliście, a istniejecie przecież już ponad pięć lat, jesteście jak widzę energicznymi i imprezowymi młodymi ludźmi...
KULAVIK: Młoooooooodyyyyymi luuuudźmi jesteśmy.(śmiech)
VIKOL: Chyba żywymi
AP: Czemu ta historia taka drewniana jest?
VIKOL: To znaczy, wiesz co...
KULAVIK: Znaczy się, że co?
AP: Że jest drewniana, nudna
KULAVIK: No bo to ja pisałem, nie umiem inaczej no!
PTAK: Ja jestem tutaj najmłodszy stażem w składzie, jestem tu może z 3-4 lata
AP: Właśnie nic na przykład nie wspominacie, że ktoś odszedł
PTAK: A po co?
AP: Żeby było ciekawie
KULAVIK: Tak naprawdę graliśmy wcześniej, z różnymi muzykami ale nasza historia zaczyna się...
AP: Od kiedy znaleźliście ptaka..
KULAVIK: Od kiedy znaleźliśmy ptaka. Tak. Siłą naszych połączonych mocy jest Kapitan Planeta. My też mamy coś takiego jak te pięć pierścionków. I właśnie od tego momentu jak się wszyscy spotkaliśmy liczymy historię Carrion. Pewnego dnia przyszedł gość i powiedział: "chłopaki nie umiem grać, ale chciałbym". Nie grał osiem lat...
PTAK: To wyście do mnie przyszli
VIKOL: On grał kiedyś w legendzie death metalu radomskiego. Razem z zespołem byli bezpośrednim zagrożeniem Vadera w latach dziewięćdziesiątych. Carrion-a jeszcze wtedy nie było. Każdy z nas gdzieś wcześniej grał, ma staż, także Carrion jest świadomym wyborem i dobraniem odpowiednich ludzi do odpowiedniej muzyki.
PTAK: Ja nie grałem osiem lat, ale granie na perkusji jest jak jazda na rowerze (śmiech zespołu)
AP: Czemu po Polsku śpiewacie?
KULAVIK: Kurwa, polska młodzież śpiewa polskie piosenki!
VIKOL: Ja Ci odpowiem po węgiersku ( w tym miejscu zaczął wydawać z siebie bliżej nie określone dźwięki paszczą, które na pewno językiem węgierskim nie były). I właśnie dlatego!
AP: Fonetycznie bym to poprosił
KULAVIK: Jest masę kapel, które śpiewają po angielsku, czy po jakiemuś innemu, robimy co prawda cover "Wanderfull life", ale ja tak nie potrafię. Jestem Polakiem i myślę po polsku. Dlaczego niby mam się silić na jakiś inny język?
AP: To dlaczego nie macie polskiej nazwy?
KULAVIK: Kurwa. Ja widziałem kiedyś na okładce National Geographic i ja tam to znalazłem i mi się spodobało. Chciałem też powiedzieć, że to nie jest po angielsku tylko po hiszpańsku.
AP: Z hiszpańskiego?
KULAVIK: Tak, to jest nazwisko kolesia
AP: A znacie szwajcarski Carrion?
KULAVIK: Nie, ale oni i tak nie mają Wikiego
AP: To jest fakt. To kto to jest ten Carrion w takim razie?
KULAVIK: Carrion to jest hiszpańskie nazwisko, coś takiego, jak nie wiem, powiedzmy Kowalski. To był taki koleś co znalazł w Ameryce środkowej odkrył dolinę, w której wszyscy obcy którzy do niech wchodzili umierali. Tubylcy żyli w takim mikroklimacie, który pozwalał przeżyć tylko tym, którzy tam żyli od urodzenia. Tylko oni mogli przeżyć w jednym środowisku z tym bakterią, czy tam wirusem, który tam był. I ten koleś Carrion był pierwszym, który to przeżył i to opisał
AP: Czyli musiał mieć w rodzinie tubylca
VIKOL: Coś w tym rodzaju, tak. Ktoś mu może zrobił z dupy jesień średniowiecza, tam go nieźle zapylił
KULAVIK: Jako, że cały Carrion jest mocno kontrastowy, nawet w tym co słuchamy i w tym co gramy to słowo to idealnie do nas pasuje. Z jednej strony jest koleś Carrion, który przyniósł nadzieje, a z drugiej jest z angielskiego "padlina"
AP: Najcięższym kawałkiem na albumie jest cover piosenki disco "Wonderfull life". To zamierzony zabieg, czy to tak samo wyszło?
KULAVIK: Tak po prostu go zagraliśmy. Wiki wziął gitarę i tak wyszło
PTAK: Mamy lekko zrysowaną konwersję pewnych dźwięków, dlatego brzmią one tak jak brzmią. A jeśli byś chciał zapytać czemu akurat ten utwór, to nie wiem czy pamiętacie 80 lata jak były dwa kanały...
AP: Telewizja była na kartki...
PTAK: I tam był taki program "Bliżej świata" i właśnie w nim dwa numery leciały tylko, w tym "Wonderfull life". Gdzieś tam jeszcze było "Przeleć mnie", ale jakoś nam nie pasowało
AP: Nagrywacie już kolejny album. Jak jesteście zaawansowani z tym albumem?(pytałem w październiku 2008, przyp. Kosa)
KULAVIK: No, wokale się już nagrywają
PTAK: Ilość utworów przekroczyła nasze założenia. Jak wszystkie zrobimy to siądziemy i wybierzemy.
AP: A może podwójny album?
KULAVIK: Nie, ni chuja.
PTAK: Na pewno będzie mocniejszy.
VIKOL: Bardziej techniczny
KULAVIK: Tak? Nie zauważyłem
PTAK: Bo nie słyszałeś ostatnich sześciu numerów.
(śmiech)
PTAK: A on dalej będzie śpiewał jakby mu ktoś na balkonie kwiatka zajebał
KULAVIK: Wypierdalaj!! (śmiech)Raz się tak zdarzyło
AP: Planujecie jakieś covery na następny album?
KULAVIK: Ni chuja, żadnych roverów!
AP: Macie się za zespół undergroundowy?
KULAVIK: Dzisiaj gramy pod ziemią, czyli dzisiaj tak
AP: A jakbyście grali na piętrze, albo na powierzchni
KULAVIK: Ja nie wiem tak naprawdę co to teraz znaczy
PTAK: Powiem Ci tak, jeśli uznamy Feel, Dodę i kilka jeszcze dających się policzyć na palcach jednej ręki zespołów za topowe, to tak, jesteśmy w undergroundzie.
VIKOL: Jeśli pytasz czy jesteśmy sprzedajne kurwy, to mówimy że nie (śmiech)
AP: W książeczce Waszej płyty widziałem podziękowania dla Norbiego. Czy chodziło o TEGO Norbiego?
PTAK: Nie to jest inny Norbiś. On ma w tej chwili najtańsze opony(śmiech)
AP: Jak już ustaliliśmy nie jesteście sprzedajnymi kurwami. Ale jeśli mielibyście do wyboru zachowanie status quo albo bycie granym w radiach na trzy litery i jakimś lecie z radiem, to zamienilibyście się?
PTAK: Ja bym zamienił jeśli dalej byśmy mogli robić to co robimy, jeśli nie, to nie.
KULAVIK: Wiesz stary, my tak naprawdę mamy co robić poza Carrionem. Carrion jest bardzo dużą częścią naszego życia, naszego serca. Natomiast nie mamy potrzeby sprzedawać własnych dup, po to żeby na koncerty przychodziły laski w różowych kieckach i tam sikały pod sceną. Nie ma takiej możliwości, i myślę że mówię tu za nas wszystkich, że siądziemy kiedyś z taką myślą: "Kurwa, to ja rąbnę C A G, a Ty zaśpiewasz o miłości i będziemy robić szmal"
AP: Dzięki jeszcze raz za Wasz czas
PTAK: My też dziękujemy. Zachęcamy do zakupu naszej starej płyty, potem nowej płyty i zapraszamy na www.carrion.pl
Napisał(a): kosa

![[skomentuj]](/szablony/antyportal/obrazki/skomentuj.gif)