"Dla nas to była sytuacja idealna!"-Wywiad z zespołem Plateau - Data: 17.09.2009 - Ogladano: 513

"Dla nas to była sytuacja idealna!"


Odbyli trasę koncertową po więzieniach, a potem promując swój album zabrali w trasę z cyrkiem, jak przekonują nie po to by pajacować. O następcy płyty "Mistrz tupetu i Jego Bezczelny Cyrk" i kilku innych rzeczach opowiada zespół Plateau


AP: Album nagrywaliście w Bieszczadach. Spowodowane to było bardziej chęcią ucieczki przed rozmawiającym językiem sms-ów społeczeństwem, wyciszeniem się, czy też może sprzyjającymi konsumpcji napojów wyskokowych atmosferze, która tam panuje?

Plateau: Wszystkim po trochu ale myślę, że głównym czynnikiem była jednak chęć oderwania się od codziennych spraw, od Warszawy, od tego, co nas otacza na co dzień. A poza tym my naprawdę już wsiąkliśmy w te Bieszczady...


AP: Jak przebiegał proces nagrywania na odludziu? Czy czasami bardziej nie przeszkadzał niż pomagał?

P: Dla nas to była sytuacja idealna! Wstawaliśmy rano, nagrywaliśmy bez żadnego spięcia, spokojnie i bez stresu gdzieś do godziny 22.00, a potem zwykle szliśmy się "odstresować" i obgadać przy piwku to, co zrobiliśmy w ciągu dnia.


AP: Czy odejście od elektroniki na rzecz "żywych" instrumentów ma jakiś związek z koncepcją albumu opowiadającego o "internetowym społeczeństwie" i chęcią powrotu do korzeni?

P: Tak, jak najbardziej. A poza tym flirt z elektroniką był u nas jednorazowy- przy okazji poprzedniej płyty "Mistrz tupetu i Jego Bezczelny Cyrk". Natomiast najnowsza płyta to po prostu nasz powrót do korzeni.


AP: Jak doszło do Waszej współpracy z Tomaszem Bonarowskim?

P: Tomek po prostu usłyszał nasze ślady, zarejestrowane w Bieszczadach i podjął się zmiksowania materiału, dodając tu i ówdzie coś od siebie... Pełen profesjonalizm.


AP: Wszystko przychodzi Wam jakoś łatwo. Szybko podpisany kontrakt płytowy i to od razu z tak zwanym majorsem, znany producent, koncerty za granicą nie tylko dla Polonii, o czym niektórzy marzą całe życie. Co macie takiego, czego nie mają setki, ba, tysiące innych? Czy to szczęście?

P: Nie, to praca, praca i jeszcze raz praca. Od kilku lat zespół pochłania nam większość tygodnia. Na to, co mamy teraz ciężko pracowaliśmy przez lata. Może na pierwszy rzut oka wygląda to różowo, ale do wszystkiego doszliśmy powoli, bez żadnych układów, czy szczególnego uwielbienia mediów, często ryzykując i stawiając wszystko na jedną kartę, jak choćby w przypadku pierwszej płyty, którą nagraliśmy biorąc kredyty i zapożyczając się gdzie się da.


AP: Nawet Renata Przemyk zgodziła się z Wami zagrać. Trudno było ją do tego nakłonić? Czemu akurat ona, a nie na przykład Ania Wyszkoni, Kasia Cerekwicka albo Kasia Nosowska?

P: Bo ma charyzmę, bo ma niesamowity głos, bo ma to "coś", bo jest niezależna. I pasowała do tej piosenki... A z wokalistek które wymieniłeś, najchętniej byśmy coś nagrali z Kasią Nosowską, bo się znamy, a poza tym jej "bajka" jest najbardziej zbliżona do naszej.


AP: Określacie się mianem zespołu alternatywnego, piętnujecie panujące w polskim show biznesie zwyczaje. Nie przeszkadza Wam to jednak brać udział w konkursie Top Trendy. Nie brak Wam trochę konsekwencji?

P: No wiesz, gdybyśmy wystąpili w "Tańcu na lodzie", który nie ma nic wspólnego ze śpiewaniem, to bym się zgodził, ale my zagraliśmy na festiwalu muzycznym, gdzie muzyka stanowi 99% całej imprezy. Na naszej drugiej płycie śmialiśmy się raczej z rzeczywistości serialowej, tabloidowej, a występ na jednym z najważniejszych festiwali muzycznych w kraju nie ma z tym nic wspólnego.


AP: Hey na pewno pomogło Wam zaistnieć w zbiorowej świadomości zabierając Was na swoja trasę. Gdybyście mogli wybrać dowolną kapelę z Wam znanych, kogo byście w taką trasę zabrali, a przez kogo może chcielibyście być zabrani.

P: ...czyli snujemy marzenia, tak? (uśmiech) No to chętnie byśmy się zabrali jako support z Muse, Blur, czy Radiohead. A jako gościa, czyli rozgrzewacza na nasze koncerty, chętnie byśmy wzięli...no niech będzie ta irlandzka grupa, no jak jej tam...U2. Niech sobie chłopaki zobaczą jak to jest na dużych koncertach (śmiech).


AP: Jakie macie doświadczenia z koncertowania z cyrkiem? Macie jakieś koncepty na przyszłość? Może balet, albo mimowie?

P: Jak nagramy płytę inspirowaną baletem, to kto wie (uśmiech) Na razie przygotowujemy się do widowiska z udziałem Plateau, ale to na razie jest tylko faza projektu.


AP: Tak przy okazji "Mistrza tupetu i jego bezczelnego cyrku" jak i teraz sprzedajecie swoje płyty po cenach, które można by określić skandalicznie niskimi. Łatwo było do tego przekonać Waszego wydawcę? Kokosów chyba z tego nie macie. Żyjecie tylko z muzykowania?

P: Dla nas cena 18 złotych nie jest skandaliczna - tyle powinny kosztować płyty! Będąc w Paryżu, kupowałem sobie w sklepie płyty The Who, Radiohead czy Nirvany za 5 euro. Dlaczego u nas te same płyty kosztują po 50 złotych? To jest dopiero skandal. Gdyby ceny były niższe, sprzedaż płyty byłaby dużo większa... i my wychodzimy z tego założenia. Lepiej sprzedać 2 tysiące płyt po 18 zł, niż 500 sztuk po 35 (a tyle średnio kosztują polskie płyty w sklepach). A nasz wydawca po prostu to rozumie i udało nam się go do tego przekonać.
Co do życia z muzykowania - powoli się do tego zbliżamy, ale jeszcze momencik, jeszcze chwilka...


AP: Z jednej strony piętnujecie też tych, którzy pchają się za wszelką cenę do mediów, a z drugiej ktoś złośliwy za takie "pchanie" mógłby wziąć waszą trasę po zakładach karnych, bądź obijanie się po kraju z cyrkiem...

P: Cały czas podkreślam, że to były przedsięwzięcia muzyczne! Nie jeździliśmy po kraju i nie promowaliśmy książki kucharskiej, tylko swoją płytę. Promowaliśmy ją również w muzyczny sposób - tylko inaczej, niż to robi 99% zespołów. Koncerty po więzieniach to po prostu próba sprawdzenia naszej muzyki w ekstremalnych warunkach, natomiast koncerty z ekipą cyrkową - to nawiązanie do konceptu naszej płyty "Mistrz Tupetu i Jego Bezczelny Cyrk", powiększone o skromne widowisko, które jednak było w pełni kompatybilne z muzyką i tekstami...


AP: Ogromne dzięki za poświęcony czas, życzę dalszych sukcesów i oddaję łamy Antyportal.net do Waszej dyspozycji na potrzebę ostatnich słów dla naszych czytelników

P: Dzięki za rozmowę. W imieniu całego bandu pozdrawiam czytelników Antyportalu - to właśnie dzięki właśnie takim ludziom jak Wy nasz kraj nie plastikowieje, a na rynku mogą się utrzymać stacje radiowe, które proponują coś innego niż Bajm (śmiech). Wielkie ukłony od Plateau - wpadajcie na nasze koncerty, słuchajcie naszej muzy - również w Antyradiu!

1

Napisał(a): kosa Komentarze [0]