"Nie jesteśmy na siłę alternatywni"-Wywiad z zespołem Lustro - Data: 17.09.2009 - Ogladano: 521

"Nie jesteśmy na siłę alternatywni"


AP: W dobrym guście jest zacząć od przedstawienia się, więc może na początek parę słów o zespole?

Lustro to pięciu facetów realizujących się we wspólnym projekcie. To, o czym myślimy tzn. o czym marzymy, czego nie akceptujemy, co przeżywamy ubieramy w słowa. Później te słowa ubieramy w odpowiednie ubranko z dźwięków. To, co powstaje chcemy przedstawiać ludziom szukając tych, którzy myślą tak samo oraz takich, którzy mają zdanie odmienne. Tych drugich chcemy prowokować... do dyskusji.

Aha, tych pięciu facetów to:
Konrad Przerwa - głos
Kowalczyk Grzegorz - gitara
Jacek Falkiewicz - gitara
Artu Rudnicki - Matracki - bas
Artur Sulikowski - bębny


AP: Co odbija się w "Lustrze", lub co chcielibyście, żeby się w nim odbijało?

W Lustrze zarówno w warstwie dźwiękowej, jak i w tekstach odbijamy się my sami, czyli nasze radości, lęki, marzenia no i oczywiście nasze szukanie. Szukanie siebie, szukanie swojej drogi w świecie XXI wieku. Gramy też o tym co jest na zewnątrz nas, a co ma niewątpliwie wpływ na nasz micro-świat, czyli o rzeczach, które nam się podobają, o tym co piękne, ale chyba jednak częściej o tym co nas wkurza.


AP: Pochodzę z okolic Radomia i różne niepochlebne rzeczy o nim słyszałem. Czy faktycznie pełno w nim skorych do zaczepki krotko obciętych panów w strojach sportowych?

Czy ja wiem. Mit Radomia jako "wioski olimpijskiej" czyli wszyscy w dresach przechodzi powoli do historii - takie jest moje odczucie. Jedyną rzeczą na świecie, która się nie zmienia to to, że wszystko się zmienia. Zmiany te nie omijają na pewno naszego miasta. Dotyczy to także warstwy kulturowej. Oprócz licznej (jak chyba w każdym mieście) grupy wyznawców adidasa od kilku lat pojawia się coraz więcej ludzi robiących bardzo ciekawe i wartościowe rzeczy. Na poletku muzycznym wymienię chociażby Irę, Carrion, Llilith, Carpe Diem, Alicetea i wielu innych, których przepraszam, że nie wymieniłem. A wygląd, no cóż, sam jestem ostrzyżony na zero i zdarza mi się wyskoczyć wieczorkiem w dresie po browar, ale nie znaczy to, że jeśli mnie spotkasz to przyłoję Ci bejsbolem.


AP: Czy trudno w takim Radomiu zaistnieć?

Nie wiem co to znaczy zaistnieć? Rozumiem, że chodzi o zaistnienie pozytywne, a nie rozebranie się dla magazynu "spod łóżka". Nie jest na pewno łatwo. Ale gdy się nie traktuje chęci "zaistnienia" jako cel tylko pracuje nad sobą, gra coraz lepiej, rozwija artystycznie to zaistnienie jakie by ono nie było przyjdzie nawet jeśli się żyje w Radomiu. Wierzę w to i taka jest nasza droga. Żeby być do końca szczerym powiem, że nie pisze się do szuflady tylko dla ludzi i do nich chce się dotrzeć... tylko naprawdę nic na siłę.


AP: Gracie rocka jakiego gra już w samej Polsce setki, jeśli nie tysiące zespołów, jak byście się zareklamowali, aby potencjalny słuchacz wybrał właśnie Was?

I bardzo dobrze, że jak mówisz rocka gra tysiące zespołów. To, co w świecie i muzyce piękne to mnogość i różnorodność form. My swojej ciągle szukamy. Nie ma dwóch takich samych muzyków jak i nie ma dwóch takich samych zespołów. To jak DNA. Wiadomo, do czegoś nam mentalnie bliżej, a do czegoś baaardzo daleko. Staramy się coraz ciekawiej brzmieć, komponować, aranżować. To nas powoli wyróżnia, a przede wszystkim to, że nie śpiewamy o dupie Maryny.


AP: Podobno podczas rejestrowania waszego debiutanckiego albumu "było z czego wybierać". Czy jest jakaś szansa, że "odpady" z sesji ujrzą kiedyś jeszcze na jakimś nośniku światło dzienne, czy też czeka je, być może zasłużone, zapomnienie?

Będzie pewnie tak jak mówisz. Chociaż myśląc o nowej płycie myślimy o nowych utworach, których spora część już jest i testujemy je na koncertach. Pierwsza płyta miała konwencję "pudełka czekoladek" Forresta Gumpa, czyli nie wiadomo na co trafisz, druga - chcemy by była bardziej spójna, dlatego też znajdą się na niej utwory nowe. A co ze "starociami"? Nie wstydzimy się ich, są dla nas wartościowe, czasami fani pytają czemu nie znalazły się na krążku. Może dołączymy coś jako bonus - kto wie?


AP: Zdobyliście w Jarocinie nagrodę publiczności-złotego kameleona. Spodziewaliście się tego wyróżnienia? Kominek, którego z Was zdobi ta figurka?

Publiczność w Jarocinie 2007 przyjęła nas bardzo pozytywnie, a jest to publiczność, że tak delikatnie powiem... "bezkompromisowa". Jednak wyróżnienia się nie spodziewaliśmy, a to ze względu, że było kilka naprawdę porządnych "składów", dlatego radocha była jeszcze większa. A gdzie stoi "Kameleon"? - u Artusia naszego bębniarza, hmm... miał być przechodni, ale tak się jakoś u niego zadomowił.


AP: Bywaliście na starym Jarocinie? Jeśli tak, to czy marzyliście o zagraniu kiedyś na jego scenie i jak się ten "stary" Jarocin, różni od "nowego"?

No przyznam się z przykrością, że nie miałem okazji być na tak zwanym
"starym Jarocinie", ale z opinii ludzi w 2007 roku a był to pierwszy festiwal z tych "nowych" wiem, że różnica jest. Wiąże się to z przyjętą przez organizatorów koncepcją ukazywania różnorodnych nurtów muzyki rockowej, alternatywnej. Festiwal przestał być postrzegany jako "impreza punkowa". Razem z nami w 2007 występował chociażby zespół, w którego muzyce sporo było elementów hip-hopu. Nie wiem, czy to dobrze, czy źle, staram się nigdy nie oceniać, wolę opisywać świat, a ocenę zostawiać innym.


AP: Graliście z różnymi zespołami od Blue Cafe po Lipali. Czyja publiczność, oprócz Waszej rzecz jasna, przyjęła Was najlepiej, i którą najlepiej wspominacie?

Bardzo miło wspominamy zaproszenie na koncert z okazji 15 - lecia działalności IRY, który odbył się w Radomiu. Było to kilka ładnych lat temu. Osiem tysięcy fanów Ireny, a tu jakieś Lustro? Daliśmy radę i ludzie dali nam to odczuć.


AP: Do utworu "Po drugiej stronie" powstał ciekawy teledysk. O ile dobrze go rozumiem jest on między innymi o tym, aby dostrzegać w życiu te "małe rzeczy". Mam rację, a może i nie, ale czy Wy macie w codziennym życiu czas na taką refleksję? Chociażby na zatrzymanie się i popatrzenie w niebo?

Zgadzam się z Tobą jak najbardziej. Właśnie te małe rzeczy, małe szczęścia jak na przykład widok śpiących dzieciaków przechodzą gdzieś obok nas i nie potrafimy z nich czerpać, cieszyć się nimi. Atakowani zewsząd, głownie przez media historiami z kosmosu no i oczywiście "bad newsem" nie zauważmy tego co piękne na wyciągnięcie ręki. Nie budujemy "swojego świata". Czując się zniewoleni przez otoczenie nie pielęgnujemy wolności w sercu. Tak, często zdarza mi się zatrzymać i zastanawiać dokąd tak wszyscy pędzą i dokąd pędzę ja.


AP: Piszecie na Waszej oficjalnej stronie o dobrym przyjęciu Was przez rozgłośnie radiowe. Ja tam Was z zetce ani Rmf-ie nie słyszałem

Nie staramy się, nie jesteśmy na siłę alternatywni, ale też nie jesteśmy kapelą komercyjną wiec nasze miejsce nie jest w wymienionych przez Ciebie rozgłośniach. Cieszy nas za to obecność za falach stacji nie postrzeganych jako najbardziej popularne, ale ocenianych wysoko pod względem artystycznym. To się wiąże ze świadomością tego, co robimy i dla kogo. To jest właśnie to docenienie tego co osiągnęliśmy a nie patrzenie w kosmos. Nie mamy parcia na gwiazdorzenie w stylu... nie powiem.


AP: Dzięki wielkie za Wasz czas. Jeśli chcielibyście coś przekazać za pośrednictwem antyportal.net światu, to teraz macie już ostatnią szansę.

I my dziękujemy. A ludziom na świecie co chcemy powiedzieć? Budujcie w sobie swoje "małe światy". Niech w nich panuje Miłość, Pokój i Wolność, Bez oglądania się na spektakularne pierdoły.

1

Napisał(a): kosa Komentarze [0]