W monologach odbiłam prawdy swe - Data: 26.02.2010 - Ogladano: 209

Gdzieś podziało się moje zainteresowanie losami kraju, polityką, problemami na szczycie. Gnana wyrzutami sumienia zakupiłam stos tygodników na katowickim dworcu, jak zwykle hurtem, jak zwykle taniej, jak zwykle przy okazji. I na nic się to zdało: Tusk nie będzie kandydował na prezydenta? to się jeszcze okaże; dobrze wystąpił przed komisją śledczą (tak twierdzi 75% respondentów portalu polityka.pl)? whatever- jak mawia Kelso- bo mam już BILET, uprawniający do udziału w spektaklu Shirley Valentine z Jandą w roli głównej oraz prawo by być chwilowo nieczynną. I niech Cię Ag. zazdrość ogarnia, a co!

Lecz nie tylko z powodu spektaklu, ale i filmu, który, choć puszczony w środku nocy, przywrócił mi wiarę w TVP, a który Ty najzwyczajniej straciłaś, stawiając na naukę. Mowa o Przesłuchaniu, właśnie z Krystyną Jandą, Adamem Ferencym i Januszem Gajosem w reż. Ryszarda Bugajskiego. Dla mnie to była pierwszyzna, początek nocy z telewizją, absolutny triumf nad sennością: oglądanie zmagań artystki z kłamliwymi osądami, fałszywymi zeznaniami i agentami. Nie pojmując ani trochę, śledziłam jej próby wyrwania się systemowi, a ostatecznie -wiedząc do czego prowadzą- kibicowałam całym sercem, żeby się udało, żeby pokazała, że człowieka nie można tak po prostu zniewolić.
Nad ranem kładłam się spać z uczuciem druzgocącej porażki, tak, jakbym kompletnie nie znała zakończenia.

Nowsze, nie wiem czy dzieło, ale dokonanie Jandy wespół z Andrzejem Wajdą, czyli Tatarak nie zawładnęło mną tak mocno, a ściślej mówiąc: głównie wątki autobiograficzne- monologi Jandy zapamiętałam. Są dowodem na to, że czasem nie trzeba wielkich środków, by osiągnąć cel: pozyskać uwagę i absolutne skupienie widza, a jedynie wystarczy kilka rekwizytów (mimowolne skojarzenie z Dogville Larsa von Triera), dobry aktor i tekst. Monologi zdecydowanie do mnie przemawiają, bo w końcu człowieka trzeba, aby został i wysłuchał, więc czuję się potrzebna, wręcz wtajemniczona, ktoś poświęca mi swoje zainteresowanie , chce się podzielić problemami. Wytworzona nić intymności trafia w dziesiątkę.

Po takich emocjach, moje oczekiwania co do marcowego spektaklu wzrastają. Uczę się cierpliwości.
Tymczasem chyba zarzucę wszelkie Polityki i Newsweeki, bo bardziej pociąga mnie wywiad z ks. Bonieckim dotyczący katolickiej inteligencji oraz liczy się pierdolnięcie w Maglu, redagowanym przez studentów SGH, podarowanym mi przez Id.
Wszystko pięknie, ładnie, tylko okładkowe żarty mają co najmniej niesmaczne: owocnej sesji?! Czy to znaczy to samo co: zdasz tę poprawkę?!

1

Napisał(a): Darka Komentarze [0]