Wywiad z MonstruM - Data: 16.05.2007 - Ogladano: 852

Zacznijmy od samego początku, czyli nazwy. Niektórym wydaje się bardzo pretensjonalna, innym z kolei jak najbardziej się podoba. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat i może zdradzicie - skąd pomysł, bo o dotychczasowych informacjach na ten temat można powiedzieć że są lakoniczne...

Witam! Tak do końca to chyba nikt nie pamięta tego zacnego wydarzenia. Jedno jest pewne - skoro tak się nazywamy to musiało nam się podobać, bo raczej jak potwory nie wyglądamy - no chyba że czasami jak wracamy po kilku dniach tułaczki po kraju, gdzie gramy i balujemy do rana. Nawet nasz manager mówi, że nasza nazwa jest lekko do dupy, bo ciężko jest mu promować zespół w mediach, gdyż już samą nazwą odstraszamy. My już do niej przywykliśmy i nie zamierzamy zmieniać.

Co Was podkusiło do napisania utworu "Biało-Niebieska jest Stal" - czy tylko zamiłowanie do żużla?

To wszystko wyszło tak jakoś dziwnie, gdyż na początku było tak, że pojawił się pomysł "puszczania" naszego utworu "Wolności smak" podczas zawodów żużlowych. Spodobało się to pani prezes Marcie Półtorak i rozmowy zeszły na temat hymnu dla drużyny, gdyż były daleko idące plany odnośnie awansu do ekstraligi. Klub chciał wejść jakoś z jajem i z nietypową oprawą, padła idea abyśmy spróbowali skomponować hymn, my z kolei zaproponowaliśmy by tekst do niego napisali kibice i po małych poprawkach powstał ten oto utwór. Potem test akceptacji w osobie pani Prezes i Maćka Kuciapy przeszedł pomyślnie i padła decyzja rezerwowania studia, dalej już poszło z górki: oficjalne zaprezentowanie hymnu na stadionie na zakończenie sezonu w I lidze i parę miesięcy później na inauguracji ekstraligi. Musze przyznać, że to dla nas jako kibiców nie tylko naszego teamu, ale ogólnie czarnego sportu to wielki zaszczyt i jesteśmy dumni, że mogliśmy brać udział w tym przedsięwzięciu.

Wasze najnowsze dziecko - "VIII Dzień Tygodnia" wydaje się łagodniejsza od "Za Horyzontem Ciszy". Efekt zamierzony?

Nie, nie! Weszliśmy do studia zamierzając nagrać płytkę z fajnym brzmieniem, trochę zalatującym klimatem lat 80-tych. Postaraliśmy się o jak najlepsze instrumentarium i zagraliśmy. Wyszło tak, jak wyszło i nam się efekt podoba. Tak w danej chwili czuliśmy muzę i tak się z nas to "wylało" w naturalny sposób. Może kompozycję utworów są nieco mniej drapieżne, co dodatkowo wpływa na odbiór tej płytki jako lżejszej od debiutu.

W zasadzie gracie muzykę niszową, która wyginęła jakieś 20 lat temu. Skąd pomysł na taki, a nie inny styl?

Od samego początku ideą tego zespołu było grać stary dobry hard & heavy. Dlaczego? Po prostu na takiej muzie się człowiek wychował i to nosimy w sercach, granie innej muzyki byłoby przekłamywaniem samych siebie, a tak przynajmniej jest ona jak najbardziej szczera i naturalna, choć niektórzy z nas próbują swoich sił także w innych zespołach, nie zamykając się na jeden rodzaj muzyczny. Na pierwszym miejscu jednak u każdego z nas jest MonstruM, jako to najważniejsze dzieło.

Pierwszym elementem, który przykuwa wzrok do Waszej najnowszej płyty jest oczywiście okładka - gdzie trafiliście na Xaaya i czyj był pomysł na okładkę - jego, czy Wasz?

Z okładką też były panie jaja, bo czasu było niewiele do wydania a tu okładki ani widać ani czuć! Na początku zrobiliśmy konkurs, ale żadna z prac nie przypadła nam do gustu, potem projekt wymyśliliśmy my, tyle że nikt z nas nie umiał tego przelać na papier, gdzieś Przemek wygrzebał namiary na Xaaya no i wyszło, myślimy że dobrze, bo okładka nam się podoba.

Musicie przyznać że rzadko spotykanym widokiem jest trzech gitarzystów w zespole - czy głównie na tym elemencie polega wyjątkowość Waszego zespołu?

Jeżeli już mówisz o jakiejś wyjątkowości to cała magia jest w tym, że nic nie robimy na siłę. Tak jak wspomniałem gramy to co czujemy a 3 gitary mają tylko to podkreślić, wzbogacić harmonię. Dzięki wykorzystaniu 3 gitar łatwo jest przekazać materiał ze studia bez straty na mocy, a nawet na koncertach brzmi potężniej niż na płycie, gdyż jesteśmy zespołem typowo koncertowym, o czym można się przekonać przychodząc na nasz koncert.

Pytanie do Przemka - nie żal Ci siedzieć "za garami" podczas gdy Twoi koledzy szaleją po scenie? Jesteś niejako szarą eminencją tego zespołu. Słychać Cię, a nie bardzo widać.

Jakoś nie bardzo mi to przeszkadza. Jak chodziłem do szkoły muzycznej to grałem 4 lata na fortepianie i strasznie nie lubiłem tzw. popisów, kiedy to oczy wszystkich skierowane były na mnie. Z tyłu za perkusją czuję się dobrze, bo przynajmniej rzucić jajkiem, czy butelką jest we mnie ciężko. Generalnie wolę, jak ludzie słuchają mojej gry, niż ją obserwują. Ja czasem staram się złapać tylko jakiś kontakt wzrokowy z publika, lub wypatruję na sali fajnych panienek, a perkusja to mój azyl, gdzie mogę obserwować nie zawsze będąc zauważonym.

13 lat grania to dość długi okres - jak się zmieniliście przez ten czas, no i w którą stronę poszedł rozwój?

W którą stronę? Na pewno przed siebie, bo to chyba widać i co najważniejsze słychać a tak to już niestety długo schodzi gdy ciągle były jakieś zmiany w składzie. Wystarczy troszkę poczytać naszą historię, aby zauważyć, że w zespole dopiero uczyliśmy się rzemiosła instrumentalnego. Są zespoły, które już po roku wydają pierwszą płytę, ale nikt nie widzi, że muzycy w nim grali już wcześniej w innych zespołach ucząc się gry. U nas pierwsza płyta pojawiła się dopiero po 10 latach, gdyż wtedy znalazł się sponsor, a poza tym ustabilizował się skład i wreszcie można było ruszyć pełną parą. Teraz idzie już sprawniej, od wydania pierwszej płyty do drugiej minęło niecałe 2,5 roku, a czas ten były sporo krótszy, gdybyśmy mogli zająć się tylko graniem, tymczasem musimy pracować zawodowo, bądź studiować.

21:37 jest dla Was na pewno bardzo osobistym kawałkiem - jakiś komentarz do tego?

Nie ma tu, co komentować. To, co w tym dniu czuliśmy zostało w utworze wiernie oddane. Wiesz, niektórzy po usłyszeniu 21:37 zarzucają nam, że metal czy w ogóle muzyka rockowa nie może iść w parze z religią. My do tego podchodzimy inaczej, każdy z nas już trochę przeżył na tej ziemi i nabraliśmy dystansu do niektórych spraw. Sam nie jestem zagorzałym katolikiem a to że napisałem taki tekst to nie jest tylko spowodowane tym, że papież był osobą duchowną a my akurat należymy do tej samej religii, ale również pragnąłem oddać mu hołd za to, że był normalnym człowiekiem, takim jak my i nie zapomniał o swoich rodakach w ciężkich czasach dla naszego kraju. Przecież dzięki Niemu nasz naród osiągnął tak wiele no i przede wszystkim WOLNOŚĆ, która jest jedną z najcenniejszych rzeczy na świecie. Ale młodzież musi jeszcze dużo historii przerobić, żeby to pojąć.

Nie macie problemów z zebraniem się na próbę? W końcu zorganizować termin pasujący wszystkim sześciu członkom zespołu nie jest wcale łatwo...

Nie! Ustaliliśmy sobie 2 dni w tygodniu, które są święte oczywiście! Dni, które nam wszystkim odpowiadają i... Naparzamy. Jak już mówiliśmy wcześniej, to wszyscy swoje plany podporządkowują zespołowi.

Pierwszy sprzęt na jakim graliście i Wasz ówczesny sprzęt marzeń?

Oooooooooooooo panie... Jakbyś zobaczył nasz pierwszy sprzęt, to byś nie wiedział czy my chcemy grać rocka czy nagrywać kolejne odcinki Latającego Cyrku Monthy Pytona. Jakiś Polmuz w kolorach tęczy, Eltron 100W, w który wpinało się 2 gitary, bas oraz wokal. Wiosła firmowe wyprodukowane z desek szalunkowych i gryfów od ruskich gitar pudłowych - no sprzęt kruca fuks, że ho ho, ale miłość do muzyki przebiła wszystkie trudności. A dziś widzisz idziesz do sklepu i masz na półce wszystko nawet za nieduża kasę, wtedy tak nie było żeby mieć byle jaki szajs, to trzeba było trochę funciaków zostawić. Dziś sprzęt można by powiedzieć mamy w pełni profesjonalny, ale tylko dzięki wielu wyrzeczeniom. Do tego sprzętu dochodziło się przez lata. Obecnie o sprzęcie na którym gramy to niektórzy mogą pomarzyć.

Planujecie atak na zagraniczne sceny?

Na Westa na razie się nie wybieramy. Jest jeszcze wiele do zrobienie tutaj w kraju, na własnych śmieciach, gdyż wcale tak znani nie jesteśmy. Nie jest wykluczone, ze kiedyś wyruszymy na zachód? Na pewno nie mówimy "nie". Póki co propozycje z zachodu nie padają, choć zamówienia płyt są, ale sami też nie staramy się o promocję za granicą.

Ostatnio Wasz zespół borykał się ze straszną epidemią grypy przez co musiało zostać odwołane kilka koncertów. Mamy nadzieję że kryzys już za Wami...

No nareszcie wszystko za nami, ale naprawdę pierwszy raz w historii zespołu wyłożyło cały skład i to najgorsze, że nie wszystkich naraz tylko jeden już zdrowiał to drugi zaczynał zdychać i tak przez ponad miesiąc, przez co ucierpialo kilka koncertów i nie wszystkie udało się przełożyć na termin późniejszy - po prostu przepadły.

Dopiero co wydaliście płytę - myślicie już o następnej?

Powoli zaczyna nam się już nudzić granie kółko tego samego materiału, więc chyba czas najwyższy pomyśleć o czymś nowym. Teraz sezon koncertów klubowych się skończył i będzie więcej czasu na komponowanie i wspólne dogrywanie nowych pomysłów na próbach. Mamy nadzieje w przyszłym roku wyskoczyć z nową płytką i tego planu będziemy się trzymali, choć po drodze może się wiele wydarzyć.

I ostatnie pytanie - zagracie na Antyportal Fest vol. 2?

Plakaty już przecież do Was wysłaliśmy, termin lutowy nie wypalił, miał być odłożony na kwiecień, a tym czasem termin wciąż nam jest nie znany! My jesteśmy w pełnej gotowości i tylko czekamy na znak do ataku. W sumie z koncertami na Śląsku to mamy strasznego pecha: co ktoś zaczyna organizować, to napotyka na przeszkody i w końcu do koncertu nie dochodzi. W każdym bądź razie czekamy na organizatorów, którzy nas zaproszą.

Dziękujemy za rozmowę. "Keep on rockin'!"

I my również dziękujemy za ten naprawdę świetny wywiad i mówimy... "Stay heavy!". ;)

1

Napisał(a): Yascarr Komentarze [0]