JOB, czyli ostatnia szara komórka (Coś na odmóżdżenie, po długim dniu w pracy) - Data: 09.11.2006 - Ogladano: 1648
JOB, czyli ostatnia szara komórka
czarna komedia, Polska
Reżyseria: Konrad Niewolski
Scenariusz: Konrad Niewolski
W rolach głównych: Tomasz Borkowski, Andrzej Andrzejewski, Borys Szyc oraz wiele epizodycznych postaci
OCENA: ****--
Nareszcie! W końcu!
Komedia. Polska komedia. Nie nakręcona przez Olafa Lubaszenkę. Nie opowiadająca o pseudo świadku przestępczym.
Pan Niewolski Konrad, znany skądinąd z Symetrii, z czy ostatnio goszczącego na ekranach Palimpsestu, odstawił na bok dramaty/kryminały i postanowił pokazać, że poczucie humoru ma wyborne i nie jest ponurakiem.
Przed nami historia trzech chłopaków: Pelego, Adiego i Chemika, których łączy nie tylko to, że mieszkają w jednym szarym bloku na szarym osiedlu, ale przede wszystkim to, że są nieudacznikami lub raczej gamoniami! O głównym wątku fabularnym można jednak zapomnieć. Film składa się z wielu epizodów, skeczy, które mniej lub bardziej są związane z bohaterami - to powoduje świeżość oraz ciekawość u widza. Nuda zatem nie grozi. O poziomie skeczy można powiedzieć, że jest dość zróżnicowany. Są one czasem po prostu zwykłym zobrazowaniem kawałów opowiadanych sobie gdzieś tam np. w pracy, w tramwaju.
Znalazło się także parę nawiązań do innych filmów np. Ediego czy Symetrii, które wypadły genialnie. Fantastyczne są również sceny z Jarkiem Jakimowiczem - a jednak żyje i nic się zmienił - dalej jest młodym wilkiem?
Na parę słów zasługuje także produkt placement - zwykle jest to dość denerwująca część filmu i może być zrobiona albo tragicznie źle, jak w przypadku "s@motności w sieci" albo przyzwoicie i z humorem, tak jak w filmie "Job". Niektóre marki przewijają się dość wyraźnie, ale nie wywołują u widza uczucia zażenowania.
Aktorstwo również stoi na wysokim poziomie, a przecież mogłoby się wydawać, że to tylko głupkowata komedyjka. Szyc, Andrzejewski, Borkowski dają czadu i widać, że świetnie się bawią. Pozostałe role epizodyczne też są przyzwoite.
Dodatkowym atutem są dynamiczne zdjęcia, ciekawe ujęcia i muzyka pasująca zgrabnie do całości, tak, że nic ze sobą nie koliduje. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda walka studenta zakuwającego do poprawkowego egzaminu wyposażonego w kundlozol 1000 vs. ujadający za ścianą pies, lub kto najlepiej nauczy Cię angielskiego, oraz czym leczyć Alzheimera i jak wygląda szkoła jazdy Jarka Jakimowicza - zajrzyj do kin
Film ogląda się przyjemnie, od czasu do czasu rechocząc, można 'obśmiać się jak norka'.
czarna komedia, Polska
Reżyseria: Konrad Niewolski
Scenariusz: Konrad Niewolski
W rolach głównych: Tomasz Borkowski, Andrzej Andrzejewski, Borys Szyc oraz wiele epizodycznych postaci
OCENA: ****--
Nareszcie! W końcu!
Komedia. Polska komedia. Nie nakręcona przez Olafa Lubaszenkę. Nie opowiadająca o pseudo świadku przestępczym.
Pan Niewolski Konrad, znany skądinąd z Symetrii, z czy ostatnio goszczącego na ekranach Palimpsestu, odstawił na bok dramaty/kryminały i postanowił pokazać, że poczucie humoru ma wyborne i nie jest ponurakiem.
Przed nami historia trzech chłopaków: Pelego, Adiego i Chemika, których łączy nie tylko to, że mieszkają w jednym szarym bloku na szarym osiedlu, ale przede wszystkim to, że są nieudacznikami lub raczej gamoniami! O głównym wątku fabularnym można jednak zapomnieć. Film składa się z wielu epizodów, skeczy, które mniej lub bardziej są związane z bohaterami - to powoduje świeżość oraz ciekawość u widza. Nuda zatem nie grozi. O poziomie skeczy można powiedzieć, że jest dość zróżnicowany. Są one czasem po prostu zwykłym zobrazowaniem kawałów opowiadanych sobie gdzieś tam np. w pracy, w tramwaju.
Znalazło się także parę nawiązań do innych filmów np. Ediego czy Symetrii, które wypadły genialnie. Fantastyczne są również sceny z Jarkiem Jakimowiczem - a jednak żyje i nic się zmienił - dalej jest młodym wilkiem?
Na parę słów zasługuje także produkt placement - zwykle jest to dość denerwująca część filmu i może być zrobiona albo tragicznie źle, jak w przypadku "s@motności w sieci" albo przyzwoicie i z humorem, tak jak w filmie "Job". Niektóre marki przewijają się dość wyraźnie, ale nie wywołują u widza uczucia zażenowania.
Aktorstwo również stoi na wysokim poziomie, a przecież mogłoby się wydawać, że to tylko głupkowata komedyjka. Szyc, Andrzejewski, Borkowski dają czadu i widać, że świetnie się bawią. Pozostałe role epizodyczne też są przyzwoite.
Dodatkowym atutem są dynamiczne zdjęcia, ciekawe ujęcia i muzyka pasująca zgrabnie do całości, tak, że nic ze sobą nie koliduje. Jeśli chcesz zobaczyć, jak wygląda walka studenta zakuwającego do poprawkowego egzaminu wyposażonego w kundlozol 1000 vs. ujadający za ścianą pies, lub kto najlepiej nauczy Cię angielskiego, oraz czym leczyć Alzheimera i jak wygląda szkoła jazdy Jarka Jakimowicza - zajrzyj do kin
Film ogląda się przyjemnie, od czasu do czasu rechocząc, można 'obśmiać się jak norka'.
Napisał(a): panoramiks
Komentarze [0]
