Wywiad z Rafałem z zespołu BESTIAR - Data: 10.09.2008 - Ogladano: 466

- Na waszej stronie znalazłem takie określenie - autentyczność ekstremalnej muzyki. Cóż to znaczy?
- To kwestia tego, czy to co robisz ma odzwierciedlenie w twoim życiu. Łatwo jest wyjść nawet w makijażach, kolcach, z odwróconymi krzyżami na scenę, a zaraz po zejściu z niej zmienić się w potulnego baranka, który gdy będzie trzeba to pójdzie do kościoła. Boi się powiedzieć w szkole, czy pracy, że takie, a nie inne poglądy reprezentuje. Poza tym dużo zespołów teraz rzuca, jak najgroźniejsze hasła nie zastanawiając się nad ich sensem. Często nie mają one w ogóle prawa zrealizować się w życiu - są nie realne. Staramy się mądrze podejść do sprawy, może to kwestia wieku, doświadczenia, chociaż nie sądzę, chcemy raczej realnie wpływać na to co wokół nas, niż krzyczeć o rzeczach nieistotnych.

- W takim razie jak bardzo byliście autentyczni na koncercie w Rawiczu, skoro musieliście za niego przepraszać?
- W sumie to było dużo hałasu o nic. Jakiś dzieciak poskarżył się mamie, że na scenie obecne były symbole satanistyczne. Ona zadzwoniła do lokalnej gazety, oni do księdza i Domu Kultury. Poza nami grały tam jeszcze trzy zespoły, jednak nie wszystkie podjęły temat - nie chce tego roztrząsać. W efekcie nikt nie miał chęci ciągnąć tematu, chociaż byliśmy do tego przygotowani. Jedyny minus, że w rawickim DK nie można już organizować koncertów metalowych.

- BESTIAR - satanic death metal, czy mając jakieś "ale" do kleru od razu trzeba być stanic?
- Co do satanic death metalu to nie nasz pomysł. Praktycznie każdy, kto robi koncert coś tam sobie wpisuje i później wychodzą takie sytuacje - łączenie nas z ideologią, od której odcinamy się. Teraz pierwsza część pytania. Nasz stosunek do kościoła jest uważam zdrowy, tzn. wielu ludzi w dzisiejszych czasach ma podobne podejście. Nie mamy zamiaru nikogo odciągać od kościoła i go bezsensownie opluwać. Jeśli oni wykażą takie same zachowania wobec nas, a z tym oczywiście jest ciężko z drugiej strony czy jest sens powielać ich zachowania? Mnie stanowczo bardziej od blokowania raz na kilka lat koncertu w Warszawie przez jakiegoś fanatyka martwi to, że obowiązkowo płacimy 1,5% podatku na kościół, że kościół w Polsce nie umie wyjść naprzeciw ludziom. Zobacz, jak jest w Niemczech - parafie walczą o wiernych, bo każdy człowiek zdeklarowany płaci podatek na konkretną parafię. Coś tam się dzieje. Bardzo fajnie to określi Janusz L. Wiśniewski, polski pisarz, naukowiec mieszkający w Niemczech - "Bardzo chętnie i regularnie płacę na mój kościół. Jest taki, jakiego bym chciał". Po czym wymienia konkretne przykłady pomocy. Między innymi podaje przykład spotkań samotnych matek z opłacanym przez kościół seksuologiem - tłumaczy im, co robić by nie mieć więcej dzieci. Wyobrażasz sobie coś takiego w Polsce?! Jak o tym myślę to czuję się, jakbym mieszkał w kraju Trzeciego Świata, swego czasu przecież namawiano nas, żeby rodzić dzieci, bo będzie osiemset złotych becikowego! Najlepsze w tym wszystkim jest to, że w dużej mierze ta chora sytuacja w Polsce jest wynikiem lenistwa obywateli, każdy coś tam burczą pod nosami, że to czy tamto nie podoba się, ale nikt nie umie zmobilizować się do zainicjowania jakiejś akcji, która zmieniłaby pozycję kościoła.

- Rozstaliście się niedawno z basistą...
- Jeśli chodzi o Huberta Wittiga to grał on z nami stosunkowo nie długo. Niestety bardzo szybko okazało się, że nie jest w stanie pogodzić koncertów ze szkołą i pracą. Teraz przyszedł Marcin - Seth z gostyńskiego Morbus Mortifer, chłopak bardzo stara się. Na razie jest ok. - zobaczymy, jak to dalej ułoży się. Jeśli obie strony będą zadowolone to zostanie na stałe. Bestiar dość dużo koncertuje od jesieni do wiosny i to często jest problemem.

- Wydaje mi się, że ostatnio jest zastój w koncertach?
- Hm... Nie tyle zastój, co po prostu kwestia sezonu. Mieliśmy grać kilka koncertów klubowych, jednak okazuje się, że w wakacje to samobójstwo. Na festiwale nie wysyłaliśmy w tym roku w ogóle zgłoszeń - tak jakoś wyszło (poza oczywiście Piecowiskiem). Magazynowaliśmy energię na nagranie, wydanie płyty i ewentualną trasę koncertową dotyczącą promocji nowego albumu.

- Najpierw koncerty. Wspomniałeś Piecowisko, dzięki któremu zagraliście w Lyskach obok Turbo, Acid Drinkers i innych. Jakie wrażenia, prawie na gorąco?
- Graliśmy jako pierwsi do tego mieliśmy małe kłopoty z dotarciem, ale było naprawdę dobrze. Jestem pod wrażeniem Turbo czy Acid Drinkers, koncerty z tej klasy zespołami są dla nas ciekawym doświadczeniem.

- Teraz płyta. Kiedy i kto ją wyda?
- Płyta powstaje. "Na gotowo" mamy cztery numery i wyjdzie prawdopodobnie najpierw promo dostępne dla wszelakich mediów. Płyta pod koniec roku i wszystko wskazuje na to, że wydamy ją sami.

- No właśnie... wydawca wyrolował was?
- Chcemy wydać się sami. Jesteśmy zmobilizowani i mamy mnóstwo pomysłów. Sprawy z wytwórnią nie chcę komentować.

- Promocja może jakaś szokująca? Trochę lat wstecz bodajże Type o Negatiwe krążek promowali w opakowaniu z wymiocinami?
- Hm... Myślę, że jakiś tam szok będzie. Jeśli chodzi o płytę, jej opakowanie - okładkę, przekaz, ale na pewno nie będzie to szok wywołany jakimś ścierwem, czyli zrobienie czegoś maksymalnie obrzydliwego - to by było za proste (śmiech). To tyle w tym temacie.

- Więc dobrze, wrócimy do wytwórni. Domyślam się, że wszystko co powiesz może zostać użyte przeciwko tobie (śmiech). Kto zechce ten wejdzie na waszą stronę i dowie się nazwę wydawcy... Mnie interesuje co dalej z zespołem? Czeka was zmiana nazwy, czy coś innego (oby nie rozpad)? Dorobiliście się jakiegoś grona swoich fanów i dla nich to raczej niepokojące wieści?
- Zapewniam, że nie ma powodu do niepokoju. Na pewno dogadamy się z wytwórnią i wszystko się ułoży, niebawem jedziemy nagrywać, ukarze się promo, ale o tym może innym razem ....

- Dzięki za rozmowę.
- Również.

1

Napisał(a): mim Komentarze [0]