Rozmowa z Wojciechem Wojdą wokalistą zespołu FARBEN LEHRE - Data: 25.12.2008 - Ogladano: 614
- Za parę chwil zniknie biała plama jaką jest Rybnik. Wreszcie zawitaliście do nas, czyja to sprawka?
- Zadzwoniła do nas Agnieszka - menedżerka klubu Titanic (skądinąd urocza osoba) i zaproponowała nam zagranie koncertu w Rybniku. W zasadzie odbyło się to rzutem na taśmę, bo mieliśmy już zamknięty kalendarz tegoroczny poza tym weekendem. Jest to nasz pożegnalny weekend i zawsze trzymamy ten termin do końca, gdyby pojawiło się coś ciekawego. Dla nas ciekawą była rybnicka propozycja z tego powodu, że wcześniej tutaj
nie graliśmy.
- W związku z tym, że to kończąca impreza możemy spodziewać się czegoś specjalnego?
- Dzisiejszy koncert będzie 101 (szkoda, że nie 100). Tydzień temu zagraliśmy 100 w Otwocku i tam hucznie go obchodziliśmy, ale nie będzie ostatnim. Zagramy jeszcze w Lesznie i Gomunicach. Niespodzianki? Myślę, że największą niespodzianką jest dla nas i dla Rybnika, że po 22 latach istnienia zespołu pojawimy się na scenie w tym mieście. Natomiast repertuar - mamy jasno określoną politykę grania koncertów jesiennych. Promujemy płytę "Snukraina" i kawałki z tej płyty będą dominowały na dzisiejszym koncercie, ale to nie znaczy, że nie pojawią się również akcenty starsze.
- Covery będą taką niespodzianką?
- Na próbie zagraliśmy cover Kobranocki, ale na koncertach raczej go nie gramy. On jest właściwie na próby, by sprawdzić ustawienia mikrofonu. Na próbie graliśmy także utwór reggaeowy, ale on dopiero powstaje i z jego premierą jeszcze poczekamy. Natomiast generalnie będzie dominowała "Snukraina" i kilka utworów ze starszej działalności.
- Spotkaliśmy się w Pszowie, gdy starowaliście z promocją płyty. Ponownie spotykamy się przy końcu trasy jesiennej. To dobry czas, by porozmawiać o jej przyjęciu?
- Jeśli chodzi o sprzedaż to jest na poziomie poprzedniej płyty "Farbenheit"... Mogę tylko powiedzieć, że nie spodziewałem się zbojkotowania płyty przez media. Mam tu na myśli media radiowe - wyraźnie komuś naraziliśmy się.
- ?
- Była taka sytuacja (myślałem, że to przypadek), ale doszły mnie sygnały, że to jednak nie przypadek... "Snukraina" nie była emitowana w pewnej stacji ogólnopolskiej, a także w kilku innych. Dajemy sobie radę, ale przykro, że w obecnych czasach takie rzeczy mają miejsce. Jakieś naciski polityczne... Jest to dla mnie dziwne, bo 20 lat temu komuna padła i wtedy myśleliśmy, że takie czasy już się nie wrócą. Niestety wracają się i przynajmniej my ich dotykamy, ale Farben Lehre radzi sobie bez mediów.
- Dobry temat na nową płytę. Teksty na "Snukrainie" nie są papką, więc i teraz skręciłbyś jakiś bacik?
- "Snukraina" jest jedną z bardziej przemyślanych płyt w historii zespołu i tego nie da się ukryć.
- Może kogoś uraziłeś?
- Są tam utwory "Rzecz nie Pospolita", "Chwasty", "Pasażerowie", czy "Wojna" i są to utwory, które mogą kogoś dotknąć.
- Nie na tyle chyba, by bojkotować?
- To po pierwsze, ale z tego co orientuję się to wystarczy jeden telefon, żeby zbojkotować. Nie ma problemu. Natomiast jeśli chodzi o to, czy ubodłem? Nas to nigdy nie interesowało w tym sensie, że ja robię swoje i tyle. Jeśli ubodłem to ich problem - nie mój. Politycy osobiście mnie bodą całe życie i żyję. W związku z powyższym, jeśli ja ich ubodłem nie mam z tego powodu kompleksów.
- Media bojkotują, ale mimo to ludzie zapełniają sale na koncertach?
- Mamy taka piosenkę: "...ale my jesteśmy, choć wielu chce, by nas nie było...". Ta piosenka była właśnie o tym. Napisana była 20 lat temu i nie spodziewałem się, że te czasy będą wracać. Natomiast wbrew temu, że wielu ludzi chciałoby widzieć nas wśród trupów muzycznych, że zespół rozpadnie się i jest przeszłością... Radzimy sobie na tyle, że gramy koncerty, organizujemy trasę koncertową PRlive i funkcjonujemy w umysłach młodych ludzi również. Oczywiście cieszy nas to! Problemem jest, żeby dotrzeć do młodych ludzi i najlepiej czasami być w mediach i z tym mamy obecnie problem. Z samej płyty jestem zadowolony. Z wydania także i z koncertów promocyjnych też. Więc mam więcej powodów do zadowolenia niż niezadowolenia.
- Kto zagra w przyszłym roku na PRlive?
- W przyszłym roku na trasie pojawią się cztery zespoły. Zamiennie występować będą trzeci i czwarty, tak jak kiedyś było w przypadku Całej Góry Barwinków i Zabili Mi Żółwia. Teraz weekendy dzielić między siebie będą The Bill i Leniwiec.
- Pszowski skład...
- W tym roku The Bill grali tylko w Pszowie i w Skarżysku. W przyszłym roku w Pszowie zagra Farben Lehre, Leniwiec oraz Tabu.
- Leniwiec to ten sam zespól, ale inny - wzbogacili swoje instrumentarium.
- Właśnie. Teraz grają w sześć osób.
- Wolisz pełne sale, czy kluby?
- Preferuję koncerty, gdzie kontakt z widzami jest bliższy, gdzie odległość jest jak najmniejsza. Wtedy jest najlepszy kontakt, największa energia i jest przepływ prawdziwych emocji pomiędzy zespołem, a publicznością. Takie koncerty zawsze preferowałem. Nie oznacza to, że w dużej sali, albo w plenerze nie może odbyć się fajny koncert - nie ma reguły. Atmosferę tworzą zespół i ludzie, a nie miejsce. Jeśli miałbym wybierać pomiędzy dwoma dobrymi koncertami, z których jeden byłby w klubie, a drugi w sali gdzie ludzie są daleko to wybrałbym miejsce, gdzie są blisko.
- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.
- Zadzwoniła do nas Agnieszka - menedżerka klubu Titanic (skądinąd urocza osoba) i zaproponowała nam zagranie koncertu w Rybniku. W zasadzie odbyło się to rzutem na taśmę, bo mieliśmy już zamknięty kalendarz tegoroczny poza tym weekendem. Jest to nasz pożegnalny weekend i zawsze trzymamy ten termin do końca, gdyby pojawiło się coś ciekawego. Dla nas ciekawą była rybnicka propozycja z tego powodu, że wcześniej tutaj
nie graliśmy.
- W związku z tym, że to kończąca impreza możemy spodziewać się czegoś specjalnego?
- Dzisiejszy koncert będzie 101 (szkoda, że nie 100). Tydzień temu zagraliśmy 100 w Otwocku i tam hucznie go obchodziliśmy, ale nie będzie ostatnim. Zagramy jeszcze w Lesznie i Gomunicach. Niespodzianki? Myślę, że największą niespodzianką jest dla nas i dla Rybnika, że po 22 latach istnienia zespołu pojawimy się na scenie w tym mieście. Natomiast repertuar - mamy jasno określoną politykę grania koncertów jesiennych. Promujemy płytę "Snukraina" i kawałki z tej płyty będą dominowały na dzisiejszym koncercie, ale to nie znaczy, że nie pojawią się również akcenty starsze.
- Covery będą taką niespodzianką?
- Na próbie zagraliśmy cover Kobranocki, ale na koncertach raczej go nie gramy. On jest właściwie na próby, by sprawdzić ustawienia mikrofonu. Na próbie graliśmy także utwór reggaeowy, ale on dopiero powstaje i z jego premierą jeszcze poczekamy. Natomiast generalnie będzie dominowała "Snukraina" i kilka utworów ze starszej działalności.
- Spotkaliśmy się w Pszowie, gdy starowaliście z promocją płyty. Ponownie spotykamy się przy końcu trasy jesiennej. To dobry czas, by porozmawiać o jej przyjęciu?
- Jeśli chodzi o sprzedaż to jest na poziomie poprzedniej płyty "Farbenheit"... Mogę tylko powiedzieć, że nie spodziewałem się zbojkotowania płyty przez media. Mam tu na myśli media radiowe - wyraźnie komuś naraziliśmy się.
- ?
- Była taka sytuacja (myślałem, że to przypadek), ale doszły mnie sygnały, że to jednak nie przypadek... "Snukraina" nie była emitowana w pewnej stacji ogólnopolskiej, a także w kilku innych. Dajemy sobie radę, ale przykro, że w obecnych czasach takie rzeczy mają miejsce. Jakieś naciski polityczne... Jest to dla mnie dziwne, bo 20 lat temu komuna padła i wtedy myśleliśmy, że takie czasy już się nie wrócą. Niestety wracają się i przynajmniej my ich dotykamy, ale Farben Lehre radzi sobie bez mediów.
- Dobry temat na nową płytę. Teksty na "Snukrainie" nie są papką, więc i teraz skręciłbyś jakiś bacik?
- "Snukraina" jest jedną z bardziej przemyślanych płyt w historii zespołu i tego nie da się ukryć.
- Może kogoś uraziłeś?
- Są tam utwory "Rzecz nie Pospolita", "Chwasty", "Pasażerowie", czy "Wojna" i są to utwory, które mogą kogoś dotknąć.
- Nie na tyle chyba, by bojkotować?
- To po pierwsze, ale z tego co orientuję się to wystarczy jeden telefon, żeby zbojkotować. Nie ma problemu. Natomiast jeśli chodzi o to, czy ubodłem? Nas to nigdy nie interesowało w tym sensie, że ja robię swoje i tyle. Jeśli ubodłem to ich problem - nie mój. Politycy osobiście mnie bodą całe życie i żyję. W związku z powyższym, jeśli ja ich ubodłem nie mam z tego powodu kompleksów.
- Media bojkotują, ale mimo to ludzie zapełniają sale na koncertach?
- Mamy taka piosenkę: "...ale my jesteśmy, choć wielu chce, by nas nie było...". Ta piosenka była właśnie o tym. Napisana była 20 lat temu i nie spodziewałem się, że te czasy będą wracać. Natomiast wbrew temu, że wielu ludzi chciałoby widzieć nas wśród trupów muzycznych, że zespół rozpadnie się i jest przeszłością... Radzimy sobie na tyle, że gramy koncerty, organizujemy trasę koncertową PRlive i funkcjonujemy w umysłach młodych ludzi również. Oczywiście cieszy nas to! Problemem jest, żeby dotrzeć do młodych ludzi i najlepiej czasami być w mediach i z tym mamy obecnie problem. Z samej płyty jestem zadowolony. Z wydania także i z koncertów promocyjnych też. Więc mam więcej powodów do zadowolenia niż niezadowolenia.
- Kto zagra w przyszłym roku na PRlive?
- W przyszłym roku na trasie pojawią się cztery zespoły. Zamiennie występować będą trzeci i czwarty, tak jak kiedyś było w przypadku Całej Góry Barwinków i Zabili Mi Żółwia. Teraz weekendy dzielić między siebie będą The Bill i Leniwiec.
- Pszowski skład...
- W tym roku The Bill grali tylko w Pszowie i w Skarżysku. W przyszłym roku w Pszowie zagra Farben Lehre, Leniwiec oraz Tabu.
- Leniwiec to ten sam zespól, ale inny - wzbogacili swoje instrumentarium.
- Właśnie. Teraz grają w sześć osób.
- Wolisz pełne sale, czy kluby?
- Preferuję koncerty, gdzie kontakt z widzami jest bliższy, gdzie odległość jest jak najmniejsza. Wtedy jest najlepszy kontakt, największa energia i jest przepływ prawdziwych emocji pomiędzy zespołem, a publicznością. Takie koncerty zawsze preferowałem. Nie oznacza to, że w dużej sali, albo w plenerze nie może odbyć się fajny koncert - nie ma reguły. Atmosferę tworzą zespół i ludzie, a nie miejsce. Jeśli miałbym wybierać pomiędzy dwoma dobrymi koncertami, z których jeden byłby w klubie, a drugi w sali gdzie ludzie są daleko to wybrałbym miejsce, gdzie są blisko.
- Dziękuję za rozmowę.
- Dziękuję.
Napisał(a): mim
Komentarze [0]
