Relacja z Night of the living rock

Data Imprezy: 23.09.2008
Kraj: Polska
Miejscowość: Katowice
Ogranizator:
Data dodania: 23.09.2008
Oglądano: 679

Relacja:

2B3 to niewielki klub tak sprytnie ukryty za Górnośląskim Centrum Kultury, że nawet ja, osoba, która w jakimś stopniu zna Katowice, miałam problemy z trafieniem, niemniej jednak w końcu mi się to udało, choć nie bez przygód. W ostatni wtorek, tj. 23 września klub ten dał schronienie organizatorom, wykonawcom i słuchaczom II edycji Night of the living rock. Niestety samo miejsce niczym specjalnym się nie wyróżnia. Lokal, jakich wiele, nie znalazłam tam nic, co zapadłoby mi w pamięć i sprawiało, że chciałabym tam powrócić. Miłym akcentem było, dostrzeżone przeze mnie na ścianie, logo Antyradia, którego nie omieszkałam uwiecznić na fotce, natomiast minusem dotkliwie dającym się we znaki, przynajmniej mnie, brak jakiejkolwiek wentylacji, co przy dużej liczbie gości palących papierosy powodowało uciążliwe i nieznośne szczypanie oczu u osób niepalących, co w istotny sposób przeszkadzało w odbiorze koncertu. Dobrze jednak, że klub istnieje, gdyż miejsc gdzie można posłuchać muzyki rockowej/metalowej na żywo wciąż jest niewiele, choć akurat koncerty rockowe przy stolikach nie są tym, co podobałoby mi się najbardziej.
Tegoroczna edycja festiwalu skupiła na scenie trzy niby podobne, a jednak nieco różne stylistycznie zespoły: Zamach Stanu, Jack Daniels Overdrive oraz Chico. Wszystkie trzy znałam wcześniej jedynie z nagrań, więc tym bardziej intrygował mnie ten koncert, jako że wiadomo, iż uczestnictwo w występie na żywo, a nagrania to zupełnie różne emocje.
Tradycji musiało stać się za dość i koncert rozpoczął się z półgodzinnym poślizgiem. Jako pierwszy zgromadzonej publiczności, której było stosunkowo dużo, zważywszy na fakt, że to był wtorek, a więc środek tygodnia i większość osób szła następnego dnia do pracy, był zespół Zamach Stanu, grający muzykę w klimatach hardrockowych. Nie mogę powiedzieć, żeby mi się nie podobali, ale właściwie od pierwszego utworu zabrakło mi czegoś, czego nie umiem sprecyzować, dlatego też zakończyłam ten koncert z dość mieszanymi uczuciami. Sama nie wiem, co było tym brakującym ogniwem, może zbyt mały kontakt z publicznością, a właściwie jego brak, a może wrażenie, że muzycy się troszkę tremują tym, że są na scenie. Wydawało mi się też, iż niekiedy sami nie wiedza, co mają grać, co wprowadzało pewną dezorganizację w ich występ. Nie da się natomiast pominąć super mocnego wokalu, który właściwie już od pierwszej piosenki wprawił mnie w autentyczny zachwyt. Również praca instrumentów była bardzo dobra, tak więc w skali od 1 do 10 koncert ten oceniam na mocne 8.5. Kilka naprawdę drobnych poprawek i będzie bardzo dobrze.
Po nich przyszedł czas na występ zespołu, na który najbardziej czekałam, czyli Jack Daniels Overdrive. Forma muzyczna trunku Jack Daniels wyjątkowo mi się spodobała. Nie zawiodłam się ani trochę, koncert zagrany został perfekcyjnie i w 100% spełnił wszystkie moje oczekiwania. Wszystko idealnie współgrało: rewelacyjne zgranie instrumentów i dobre umiejętności muzyków oraz mocny wokal. Nawet to, co tak dla mnie ważne, czyli kontakt z publicznością i dawanie jej poczucia, że jest ważnym ogniwem tego, co się dzieje na scenie również było zauważalne. Sympatycznym i zaskakującym akcentem była wielka zwierzęca czaszka, przymocowana do statywu mikrofonu, na moje zootechniczne oko chyba końska. Niestety w pewnym momencie statyw się przewrócił, co spowodowało zniszczenie czaszki, niemniej jednak mam nadzieję, że zespół jakoś ją naprawi lub zaopatrzy się w nową, gdyż jest to całkiem ciekawy znak rozpoznawczy. Zawsze, gdy jestem na występie tak świetnie grających kapel budzi się we mnie żal, bunt i pytanie, dlaczego znaczna większość z nich pozostaje w podziemiu i znana jest tylko nielicznym osobom, cóż takie są realia naszego pięknego kraju i właściwie już przestaję wierzyć, że kiedyś to się zmieni. Na szczęście są takie stacje radiowe, jak Antyradio czy Roxy fm, które fundują swoim słuchaczom muzykę zgoła inną od tej papki dostarczanej przez komercyjne stacje radiowe i telewizyjne. Po tak niesamowicie zagranym koncercie szczerze żałowałam, że przyszłam do klubu bez pieniędzy, przez co nie mogłam zakupić minidemo zespołu, które było dostępne po ich występie. Wierzę jednak, że jeszcze będzie ku temu okazja, gdyż jeśli będę miała szansę na pewno wybiorę się jeszcze na gig Jack Daniels Overdrive, gdyż cenię zespoły potrafiące przekonać do siebie ludzi, którzy na co dzień słuchają innych kapel Za koncert w skali od 1 do 10 bardzo mocne 10.
Początkowo jako gwiazda wieczoru II edycji Night of the living rock miał wystąpić zespół Expecting Jevels, ale koniec końców na scenie zobaczyliśmy świętochłowicki zespół Chico i bardzo dobrze, gdyż tak energetycznego koncertu nie przeżyłam już dawno. Zawiedzie się ten, który będzie próbował zaklasyfikować muzykę Chico do jakiegoś określonego gatunku, gdyż wymyka się ona wszelkim szufladkom. Jest to kapela zupełnie unikalna łącząca wszystkiego po trochu od lekkich naleciałości funky i reggae po mocne hardcorowe brzmienia, w zasadzie w ich twórczości można znaleźć wpływy większości znanych gatunków muzycznych i bardzo dobrze, że nie zamykają się w jednym lub kilku podobnych, tylko szukają ciekawych rozwiązań muzycznych (na wstępie zdobyli ode mnie plusa za uparte poszukiwanie swojego własnego stylu bez zamykania się w konwenansach), gdyż dzięki temu słucha się ich z niezwykłą przyjemnością. Koncert ten udowodnił ponadto, że nawet w klubie, w którym są stoliki, można poszaleć, już od pierwszego utworu zaroiło się pod sceną od ludzi. Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że na tak małej powierzchni (od sceny do pierwszych stolików nie było zbyt wiele miejsca) może się zmieścić tak wiele osób i mogą się bawić swobodnie, nie przeszkadzając tym, którzy wolą spokojniejsze formy uczestnictwa w koncertach. Oczywiście natychmiast zwrócił moją uwagę świetny kontakt wokalisty z publicznością i jego dowcipna konferansjerka. Dokładając do tego dobrą pracę wszystkich instrumentów i niezły wokal mamy przepis na sukces. Myślę, że jeśli muzycy z Chico będą nadal szli obraną przez siebie drogą, mogą sporo zwojować w polskiej muzyce i ja osobiście bardzo im tego życzę.
Podsumowując było to całkiem ciekawe doświadczenie muzyczne. Myślę, że jeśli będę miała okazję uczestniczyć w III edycji tej imprezy za rok, z pewnością ją wykorzystam.

1

Zespoły:

  1. Zamach Stanu
  2. Jack Daniels Overdrive
  3. Chico

Napisał(a): czarnapantera